poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Liebster Blog Award part 1 & 2



Co to jest Liebster Blog Award?

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Dostałam dwie nominację i zdecydowałam odpowiedzieć się na nie w jednym poście :D Moje nominacje i pytania znajdują się pod odpowiedziami.
Za pierwszą dziękuję Zaczytanej Iadali :D Nominowała mnie pierwsza, więc na jej pytania odpowiem najpierw:)


1. Co Cię motywuje do prowadzenia bloga?

Hmmm… Nie wiem czy to mogłabym to nazwać motywacją, ale recenzje piszę również dla siebie. Dzięki nim lepiej pamiętam o czym była dana książka, czy chciałabym do niej wrócić. Kiedy czyta się ponad pięćdziesiąt książek rocznie, okazuje się to być czasem niezwykle pomocne. Dzięki temu wiem również, jakie książki już przeczytałam i nie muszę się zastanawiać, czy ta historia nie jest oby znajoma :D Cóż wychodzi więc na to, że robię to po części dla siebie, ze względu na moją sklerozę, ale dzięki temu dzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami, które mam nadzieję, są dla Was pomocne. Lubię czytać Wasze komentarze, uwagi. Każdy ślad zostawiony przez czytelnika jest naprawdę motywujący. To taka fajna interakcja między czytelnikiem i blogerem :)

2. Jaka jest twoja ulubiona książkowa rzeczywistość i dlaczego?

Nie będę oryginalna. Zawsze chciałam dostać list z Hogwartu ;D Życie, jako czarodziej oczywiście, byłoby niezwykle interesujące i emocjonujące. Fajnie byłoby poznawać tajniki obrony przed czarną magią, warzyć eliksiry, uczyć się o magicznych stworzeniach, czy poznawać runy. Poza tym sprzątanie jednym machnięciem różdżki – tak to zdecydowanie mój świat. Nie musiałabym się męczyć z zajęciem, którego tak bardzo nie lubię. Poza tym podróżowanie byłoby znacznie prostsze. W jednej chwili w domu, a w drugiej już w całkiem innym kraju. Nie płacisz za noclegi, na noc do domciu – no marzenie. 

3. Książka, którą mogłabyś/mógłbyś polecić każdemu, to...?

Nie każdy lubi fantasy, a jest to gatunek, który najczęściej czytam. Podzielmy to pytanie na kilka części – z lektur – Przygody Tomka Sawyera, z bestsellerów – Harry Potter, jak dla mnie książka zarówno dla małych jak i dużych, z nowości – The Bone Seazon – Samanthy Shannon. Tak, wiem,powtarzam się, ale naprawdę spodobał mi się jej cykl. (recenzja części pierwszej drugiej)

4. Skąd wziął się pomysł na nazwę twojego bloga?

Pomysł na nazwę bloga, to połączenie mojego imienia z imieniem mojego psa. Są to przeplatane sylaby naszych imion. W krótkiej notce o mnie możecie przeczytać, że kocham owczarki niemieckie. To właśnie on – mój pierwszy pies tej rasy, moja wielka miłość – Boro. 

PS nazwę wymyśliła mama podczas jednej z zabaw z paskudą.
A tutaj wyżej wspomniony osobnik :D



5. Co najbardziej lubisz w blogowaniu?

Chyba to, że ludzie mnie czytają i doceniają wkład pracy jaki sama muszę włożyć w to, by powstała recenzja czy wpis. Dzięki blogowi poznałam już kilka bardzo fajnych osób. Mam nadzieję, że z czasem będzie przybywać ich coraz więcej. 

6. Masz jakieś hobby, poza czytaniem książek? Jeśli tak to jakie?

Kocham siatkówkę. Kiedyś grałam, ale niestety kontuzje wykluczyły mnie z zawodowego grania i teraz pozostała gra tylko dla frajdy. Lubię pisać, tak do szuflady. Opowiadania to moja bajka. Rzadko daje komuś przeczytać moje prace, praktycznie się to nie zdarza. Od czasu do czasu rysuję – głównie w czasie sesji. Dlatego, kiedy do tego wracam, wkurzam się, że efekty są tak gorsze, niż poprzednie prace. Tak jak pisałam, kocham owczarki i czas spędzany z moją czarną mordą. Tresura, zabawa – moje klimaty. Żałuję, że nie mieszkam w górach i mam do nich tak daleko, bo mogłabym cały czas po nich wędrować. 

7. Lubisz słuchać muzyki podczas czytania?

Nie przeszkadza mi to w żadnym stopniu, ale nie muszę mieć włączonej muzyki. Raczej jest mi to obojętne.

8. Czy istnieje jakiś gatunek książek, po które nie chcesz nigdy sięgnąć?

Hmm... Myślę, że będą to książki religijne.

9. Co sądzisz o Liebster Blog Award?

Myślę, że jest to ciekawa inicjatywa. Może pomóc wielu początkującym blogerom.

10. Jaki jest twój ulubiony gatunek literacki?

Zdecydowanie fantasy. Kocham zagłębiać się w różnych rzeczywistościach, poznawać je, żyć w innym świecie. Tam wszystko jest możliwe. Takie książki mają w sobie według mnie więcej magii. (nie wszystkie oczywiście, niektóre są niestety przesadzone, zbyt nierealne, często pompatyczne i naciągane) w sumie to dosłownie i w przenośni.

11. Ulubiona przekąska idealna w przerwie podczas lektury, to...?

Chyba wszystko co mam pod ręką. Najczęściej są to jakieś owoce i popcorn. No dobra, przyznam się, cukierasy też się pojawiają. Często. :D Tak naprawdę, jestem uzależniona od M&M's i Kinderków :(




Teraz czas na część 2. Tym razem za nominację dziękuję Moim czytaniom.


1. Skąd pomysł na taką nazwę bloga?

Tak jak pisałam jest to połączenie mojego imienia z imieniem mojego psa. Mama kiedyś to wymyśliła, a mnie zapadło w pamięć i postanowiłam to wykorzystać. Wydaje mi się, że dzięki temu nazwa jest nieszablonowa i dość oryginalna.

2. Jaki jest twój najbardziej znienawidzony/a bohater/bohaterka i z jakiej książki? Dlaczego?

Było kilku bohaterów, których naprawdę nie lubiłam, ale najbardziej znienawidzonym jest chyba Jack Randall znany jako Czarny Jack – bohater powieści Diany Gabaldon – Obca. Weźcie poprawkę na to, że Jamie jest moim książkowym mężem, co jeszcze bardziej wzmaga moją nienawiść do Randalla. Gdybym miała więcej się rozpisywać, padłoby wiele niecenzuralnych słów, także się powstrzymam i nie powiem nic więcej. 

PS nie czytałam jeszcze Pieśni Lodu i Ognia, ale znam serial i myślę, ze pretendentem do zwycięstwa mógłby być też Joffrey Baratheon.

3. Czy zdarza Ci się wąchać dopiero co zakupioną książkę?

Cóż, chyba nie jestem wąchaczem. Lubię zapach książek, ale nie wącham ich nałogowo :D

4. Która pora roku jest Twoją ulubioną i dlaczego?

Zima. Ale taka zima kiedy rzeczywiście temperatury są minusowe, a na ulicach leży śnieg. Świat wydaje się wtedy taki inny. Nikną śmieci, wszystko jest takie surowe, trochę bardziej pradawne. Szadź okrywa drzewa, tworzą się lodowe gałęzie. Nie przeszkadza mi mróz – od czego jest herbata z miodem i cytryną po powrocie do domu. Możliwe, ze kocham zimę również za święta. Taki magiczny czas – choinka, lampki, pierniki, spędzanie czasu z rodziną. Wtedy jakoś wszyscy są dla siebie milsi, czy tylko ja mam takie wrażenie? Poza tym od zawsze kocham bitwy na śnieżki, lepienie bałwana, kuligi czy zjeżdżanie z górek na sankach. Tak, zima jest dla mnie magiczna i pełna uroku.

5. Jaki jest twój ulubiony gatunek?

Fantasy. Uzasadnienie w LBA #1:P

6. Z jakim pisarzem chciałbyś/chciałabyś spotkać się?

I tu kurcze mam problem. Wiem, że w pytaniu pojawia się liczba pojedyncza, ale co się będę ograniczać. Na pewno J. K. Rowling – wpadłoby mi kilka ciekawych pytań do głowy. Poza tym zawsze chciałam mieć jej autograf widniejący w książce. Z takich bardziej debiutantów, myślę, że byłaby to Samantha Shannon. Jakoś zakochałam się w jej książkach, choć trafiłam na nie przez przypadek i nie spodziewałam się takiego wow. Kiedy tak myślę o tym pytaniu, to wpadł mi do głowy jeszcze jeden autor. Byłby to twórca Dziejów Tristana i Izoldy. Uwielbiam tę historię. Chciałabym wiedzieć, czemu losy potoczyły się tak, a nie inaczej.

7. Wolisz książki papierowy czy e-booki?

Zależy kiedy. Ostatnio stałam się fanką ebooków . Czytniki są o wiele wygodniejsze w podróży niż opasłe tomiska. Jeśli chodzi zaś o czytanie w domu, to mimo wszystko wolę książki papierowe. Nadają fajny klimat.

8. Czy korzystasz z bibliotek?

Jasne, choć moje pobliskie biblioteki nie są zbyt dobrze zaopatrzone. Od czasu do czasu udaje mi się jednak wyłowić jakąś perełkę. Jednak lubię otaczać się książkami, dlatego też sporo ich kupuję.

9. Czy masz swoje ulubione miejsce do czytania?

Najczęściej czytam na swoim tapczanie. Jest miło, przytulnie i wygodnie. Ale czy to moje ulubione miejsce, hmm nie wiem :D

10.Okładka książki, która Ci się spodobała od pierwszego wejrzenia?

Hmmm… Nie wiem… Są okładki, które mi się podobają, ale nie pamiętam takiej, na którą zrobiłam wielkie wow, tak od pierwszego wejrzenia. Z mojej biblioteczki najbardziej podoba mi się chyba Zatruty tron - Celine Kiernan.

11.Ulubiona forma spędzania wolnego czasu (oprócz czytania książek)?

Zabawy z psem – zawsze potrafi poprawić mi humor. Jego głupie miny i szalone wygłupy. Chociaż zależy też od nastroju. Czasem to potrafię utknąć wiele godzina na oglądaniu filmów/seriali. A... przepadam jak kamień w wodę jeśli są jakieś wydarzania sportowe. Niech Was więc nie zdziwi moja obniżona aktywność w czasie IO.

Dobra, swoje zadanie wykonałam. Teraz Czas na Was!

Ja ze swojej strony nominuję:
  1. Ogryzki
  2. Teksty kultury 
  3. Kochającą książki
  4. Papierowe natchnienia
  5. Livingbooksx
  6. Bookwormss-world
  7. Półka na książki
  8. Need-read
  9. Lovelybookprincess
  10. Świat pełen liter
  11. Książki Wiktorii
  12. Tysiąc żyć czytelnika
  13. Biblioteczkę Pati
  14. Truskawkowe ciastka
  15. Ogród książek
  16. Papierową dolinę
  17. Bookparadisebynatalia
  18. Roseperdu-books
  19. Kackiller
  20. Filipa w labiryncie książek 
  21. Miye
  22. Piszę czytam gotuję
Teoretycznie powinnam Wam zadać pytania, ale z reguły lubię łamać zasady, także łapcie zestaw, z którym przyjdzie się Wam zmierzyć:
  1. Z jaką książkową postacią najbardziej się identyfikujesz?
  2. Jaka jest Twoja ulubiona pora dnia na czytanie książek?
  3. 5 najlepszych/ulubionych pozycji, jakie zdarzyło Ci się przeczytać?
  4. Najbardziej znienawidzona książka to…
  5. Najlepszą adaptacją książki jest…
  6. Najbardziej wkurzający bohater książkowy to…
  7. Moje hobby to (oprócz książek)
  8. Ulubiony autor to…
  9. Czy masz książkę, do której wracasz?
  10. Od jak dawna czytasz, oraz kto/co Cię do tego skłonił.
  11. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Kiedy już uporacie się z zadaniem podeślijcie link :D Buziaki :*

21

piątek, 29 lipca 2016

Od niewolnicy do zbiega... Pierwsza księga Pellinoru


Światło rozkwita najjaśniej w najciemniejszych miejscach.


Niewolnica z zadziwiającą przeszłością. Czy jest tym za kogo się podaje? Bard, który poznał Mrok? Czy można mu ufać?

Maerad jest dziewczyną, która nie zaznała łatwego życia. Od dziecka żyje w niewoli, szybko straciła matkę. Ludzie z nią nie rozmawiają i obawiają się jej. Czy faktycznie jest wiedźmą, za którą ją uznają? Życie dziewczyny zmienia się z dniem, gdy poznaje tajemniczego mężczyznę, który zakradł się do obory, podczas gdy Maerad pracowała. Od tego momentu zaczyna się prawdziwa przygoda. Walka o przetrwanie, wyrwanie się z zacieśniających się szponów Mroku, okrutna zdrada, śmierć i wyścig z czasem.

Maerad to bohaterka, którą bardzo łatwo polubić. Nauczyła się radzić sobie samej w otaczającym ją brutalnym świecie. Mimo że pogodziła się z losem, wciąż marzy o wolności. Zaryzykuje życiem, by ją zdobyć. Nie jest duszą towarzystwa. Potrafi docenić to co ma i cieszyć się chwilą. To nie bohaterka, której niestraszne są żadne niebezpieczeństwa, przez co staje się bardziej realna. Ukrywa lęki w sobie. Obawia się swojej mocy, swojego pochodzenia i wszystkiego co się z tym wiąże.


Po prostu bądź sobą. Pamiętaj, że ludzie wiele ci wybaczą.


Nie sposób również nie polubić Cadvana z Lirigonu. Intrygujący bard skrywający wiele sekretów. Mimo że nie jest bohaterem, któremu buzia się nie zamyka, ujmuje swoją tajemniczością. Inteligentny, odważny, troskliwy. (W tym miejscu skończę jego opis, bo inaczej popłynę za bardzo.)

Na uwagę na pewno zasługują również bohaterowie drugoplanowi. Bardzo polubiłam zabawnego Salimana. Świetne inteligentne riposty. Alison Croggon wykreowała wielu ciekawych bohaterów, którzy zapewne zapadną Wam w pamięci. Myślę tutaj również o czarnych charakterach.


To nie wstyd czegoś nie wiedzieć, dopiero niechęci do nauki należy się wstydzić.


Historia z pozoru wydaje się banalna. Dziewczyna, która żyła w dalekiej „dziczy” posiada ogromną moc, która może stawić czoło najpotężniejszym siłom Mroku. Niektórzy powiedzą – oklepane. Ja mówię – intrygujące. Autorka stworzyła historię, w której akcja goni akcje. Niebezpieczeństwa czyhają z każdej strony i nigdzie nie można się czuć bezpiecznie.

Jaki jest więc Dar? Jest to jedna z tych książek, które pochłaniają czytelnika i wciągają w swoją historię od niemal pierwszej strony. Mimo że nie przepadam za długimi opisami krajobrazów, zakochałam się w świecie wykreowanym przez Alison Croggon. Ale jak mogło być inaczej, skoro większa część akcji dzieje się w górach i lasach, a jak uwielbiam takie klimaty. Widać, że autorka przemyślała swoją opowieść. Jest ona dopracowana i spójna. Intrygujący świat i przeszłość bardów została dokładnie opisana, co pozwala czytelnikowi zrozumieć historię, która uchyla swoje tajemnice z każdą kolejną stroną.

Mrok nadchodzi i trzeba się przygotować. Ja lecę się dalej z nim mierzyć i zgłębiać historię naszych bohaterów.

PS Muszę przyznać, że urzekła mnie również okładka Daru, chociaż nie przepadam za różowym kolorem. Jest tajemnicza i intrygująca. Doskonale komponuje się z treścią książki. 
13

wtorek, 26 lipca 2016

Captured Love - nadszedł czas by zmierzyć się z przeszłością

Cztery lata temu Jessica Hayes zostawiła za sobą przeszłość – porzuciła rodzinę, dom, przyjaciół, chłopaka i nie oglądała się za siebie.. Zaczęła nowe życie, studia, które uwielbiała, znalazła nowych znajomych. Choroba ojca zmusza ją jednak do powrotu. Stanięcie przed nim, będzie najtrudniejszą rzeczą z jaką będzie musiała się zmierzyć. Mimo że wciąż powtarza, że uczucia do Ryana odeszły w niepamięć, czeka ją zderzenie z rzeczywistością. Przeszłość powraca i dziewczyna będzie musiała się z nią zmierzyć. 

Czytając książkę miałam mieszane uczucia. Autorka - Juliana Haygert – stworzyła z jednej strony ciekawą historię toczącą się w małym miasteczku, z innej jednak, była ona nużąca. W tej chwil pewnie zastanawiacie się jak to możliwe. Już mówię. Czytelnik nie wie co skłoniło dziewczynę do ucieczki. Historia się toczy, a my zastanawiamy się co to spowodowało, że dziewczyna podjęła aż tak drastyczne kroki. Jaka tragedia ją dotknęła? Przez ¾ książki nie wiemy. 

Ryan – ex Jess to taki typowy zły chłopak. Miał problemy z prawem, sypiał z wieloma dziewczynami, macho. Podobno jego problemy są związane właśnie z Jessicą, jednak równie długo trwa zanim poznajemy tajemnice obojga głównych bohaterów. Cóż, okazuje się ona niestety banalna. Owszem, rozumiem konflikt Jess z ojcem, ale reszta… Dla mnie przesada. Rzucać wszystko nie chcąc poznać prawdy. Wydaje mi się, że autorka przeciągała historię na wyrost i spuchliznę, bo nie bardzo miała pomysł na wykreowanie większej liczy ciekawych i emocjonujących przygód. Styl autorki również nie zachwyca. Plusem książki jest jednak to, że opowieść toczy się z perspektywy obojga głównych bohaterów, co pozwala lepiej zrozumieć ich wybory. 

Jeśli chodzi zaś o postaci. Według mnie Juliana Haygert niezbyt się popisała. Stworzyła ich bardzo powierzchownie, przez co często wydają się dość płytcy. Jessica zachowuje się jakby skrzywdził ją cały świat. Pełna pretensji, skupiona często na sobie i tylko swoich uczuciach. Miała jednak swoje momenty (choć było ich niewiele). Osobiście, bardziej polubiłam Ryana. Może to być jednak związane z moim wyobrażeniem jego bohatera; tatuaże, czarne ciuchy, skórzana kurtka, motocykl. Do tego przystojny i umięśniony…. Niegrzeczny, trochę porywczy zły chłopiec. Dręczą go wyrzuty sumienia i zmaga się z pogmatwaną przeszłością. 

Zakończenie jest oczywiste i przewidywalne. Happy end pełną gębą! 

Książka nie w moim stylu, choć przyznaję, że miłośnikom gatunku prawdopodobnie się spodoba (znam dziewczyny, którym przypadła do gustu). Trochę tajemnic, trochę romansu.
9

czwartek, 21 lipca 2016

Wampiry powracają - Raven - Sylvain Reynard

Życie bez umiejętności kochania jest kalectwem.

Chyba gdzieś już coś podobnego czytałam; potężny wampir, zwykła dziewczyna. On przystojny, bogaty superszybki, silny z wybitymi umiejętnościami nawet jak na wampira, inteligentny; ona – śmiertelniczka, pracownica muzeum, przeciętna z trudną przeszłością. Brzmi znajomo? Tak, przynajmniej dla mnie. 

Piękno przemija. Zjawia się jak wiatr… i znika.


Akcja powieści odgrywa się we Florencji. Policja prowadzi śledztwo w sprawie ukradzionych rysunków Botticellego, z muzeum, w którym pracuje główna bohaterka. Autor/autorka (nie wiadomo kim tak naprawdę jest Sylvain Reynard) wykorzystał znany wszystkim motyw: „znaleźć się w złym miejscu, w złym czasie”. Od tego wydarzenia akcja nabiera tempa. Łowcy wampirów, dzicy, tajemnicze zniknięcia i zgodny. Zdrada w tle, polowania, zemsta. Ta książka ma to wszystko. Wydaje się, że powinna być genialna, pełna napięcia, akcji, jednak według mnie jej potencjał został niewykorzystany i niestety sporo jej brakuje. Tajemniczy autor wykorzystał zbyt dużo znanych i sprawdzonych pomysłów na stworzenie swojej wersji wampira. Nie dodał nic wiejącego świeżością. Wymyślił jednak bardzo ciekawy wątek nie związany z główną bohaterką. Intrygujący, owiany grozą i mrocznymi sekretami. 

Widać, że autor skupiła się na skontrastowaniu charakterów, postaci głównych bohaterów. Kontrast czerń-biel. Myślę, że to trafne porównanie. 

Raven jest taką typową szarą myszką. Nie wychyla się, ma swoje grono przyjaciół. Zakompleksiona, uciekająca od problemów. Mimo że chce zapomnieć o swoim kalectwie, wciąż „siedzi” jej w głowie, że jest inna. Sympatyczna, serdeczna i szczera (trochę dużo słów na „s” mi tu wyszło, ale trudno), zmagająca się z przeszłością. Jak dla mnie, zbyt idealna. Zdolna do wybaczenia praktycznie wszystkiego. Ma zbyt idealny charakter. 

Ptak w klatce nigdy nie jest tak piękny jak ptak na wolności, skowronku.


William za to, to zbyt pewnym siebie, kilkusetletni wampir – warto dodać, że książę – ze zdecydowanie zbyt dużym ego. Magnetyczny, troskliwy (wobec osób, na których mu zależy), z ciekawą, skomplikowaną osobowością, tajemniczy i stanowczy. Skupiony na swoich celach. Potężny i mściwy. Raven odmienia nieco jego spojrzenie na świat. Niby mądry facet, a czytając końcówkę, tylko jedno nasunęło mi się na myśl: „taki stary, a taki głupi i ograniczony”. Mam nadzieję, że mylę się w moich przypuszczeniach, bo jeśli to co sobie wymyśliłam jest prawdą, to już będzie totalne przegięcie. Liczę, że William uczy się na błędach. 

Sylvain Reynard bardzo ciekawie wykreował/a podziemny świat Florencji. Wampirza „mafia” – czemu nie. Brakowało mi jednak oryginalności w wątku miłosnym wampir – śmiertelniczka, jak i w samym wykreowaniu postaci tych mistycznych istot. 

Książę czyta się szybko, czasem brakuje dobrego przyspieszenia akcji. Polecam na leniwe popołudnie.

Miłość to coś więcej. To całkowite obnażenie swoich słabości przed kochankiem, ufność, że on lub ona tę słabość zaakceptuje i nie wykorzysta jej, żeby zniszczyć partnera. To ufność powstała na skutek powierzania sobie tajemnic, przy jednoczesnej pewności, że druga strona nie zdradzi… To poświęcenie, świadomość, że można zostać zranionym, a mimo to nadal kochać.

5

poniedziałek, 18 lipca 2016

Paranormal book tag :D

Hej Wszystkim :D Dziś przybywam do Was z nieoczekiwanym i zupełnie nieplanowanym postem. Miałam Wam podrzucić recenzję Raven, ale jak widać, plany lubią płatać figle. Tak więc, odpowiadam dziś na „wyzwanie”. Zostałam bowiem nominowana do PARANORMAL BOOK TAG'U!. 





Zasady są proste :D Tag zawiera dziesięć pytań, na które trzeba odpowiedzieć. 



1. Nefilim, czyli książka, w której bohater wykazał się szczególną odwagą.


Jamie Fraser. Nie ma chyba większej odwagi niż poświęcenie się za kogoś. Uwielbiam tę postać. Niejednokrotnie walczył w imię swoich wartości. Poza tym, jest to mój książkowy mąż, co mówi samo za siebie :D


2. Wilkołak, czyli książka, której bohater jest sprawny fizycznie.

Elias z Ember in the Ashes. Imperium ognia. Mordercze treningi, wyścigi, wymachiwanie mieczem. Przystojny, umięśniony, spocony facet….Tak! To jest to! (recenzja)


3. Elf, czyli najmniejsza książka w Twojej biblioteczce. 

Najmniejszą książeczką w mojej biblioteczce są Ofiary z Martebo - Anny Jansson, ale skoro mamy paranormal book tag to, tym razem wygrywa Dracula Brama Stokera



4. Smok, czyli największa książka w twojej biblioteczce.

Zdecydowanie Droga królów - Brandona Sandersona. Przez swoje rozmiary nadal nie pojechała ze mną na studia. Kręgosłup by cierpiał :(



5. Wampir, czyli najładniejsza książka, jaką posiadasz.

Muszę przyznać, że tu się wahałam. Jeśli chodziłoby o sam grzbiet książki wygrałaby Królowa Tearlingu – pewnie dlatego, że jest zrobiona, jak ja to mówię, w starym stylu. Kocham takie książki, najchętniej owinęłabym wszystkie moje papierowe pozycje w skórę i postawiła na widoku. Ale cóż L Także ogólnym zwycięzcom w tej kategorii został Zatruty tron - Celine Kiernan. Tajemnicza, trochę mroczna. (o książce)




6. Zombie, czyli najbrzydsza książka w twojej biblioteczce.

Myślę, że będzie to Ryzykowny układ - Caitlin Kittredge. Okładka jest naprawdę brzydka. A grrrrr :/
Jeszcze gdyby był sam facet, ale mina/poza detektyw jest tak dziwna, że aż brakuje skali....



7. UFO, czyli książka, której akcja dzieje się na innej planecie.

No i tu mam problem. Czy ja kiedyś czytałam coś takiego? Z kosmitami to i owszem. Takiej typowej książki, której akcja dzieje się na innej planecie, to chyba nie czytałam. Książka, którą tu podam, dzieje się w innym świecie, choć nie do końca podpada pod tytułową kategorię. Panie, Panowie zwycięzcą został Dziewiąty Mag - Alice Reystone


8. Banshee, czyli książka z dwoma lub więcej wątkami (perspektywami).

Trylogia Czarnego Maga – Trudi Canavan. Jeden z moich ulubionych cyków książek. Ciekawie wykreowane postaci, wielowątkowość, zakazana sztuka magiczna. Książka idealna dla mnie.



9. Kosiarz, czyli książka, której nie zamierzasz czytać po raz kolejny.

Seria niefortunnych zdarzeń! Nigdy to tego nie wrócę. Jak wszyscy dorośli mogą być tak zaślepieni? Mnie, jako dziecku nie mieściło się to w głowie.
Na pewno nie doczytam też Gry Geralda... To była męczarnia....



10. Voldemort, czyli ulubiona część Harry'ego Pottera.

Zdecydowanie ostatni tom – Harry Potter i Insygnia Śmierci. Dużo akcji, dużo niebezpieczeństw, Voldemort nadchodzi (o tym czarnym charakterze więcej przeczytacie tutaj)... Od śmierci Freda, łzy ciekną po policzkach i nigdy nie obchodzi się bez chusteczek. Always i wszystko jasne...



Do wykonania tagu nominuję:


14

środa, 13 lipca 2016

Najtańsze księgarnie w sieci - zestawienie :D

Hej Wam :D Dzisiaj przybywam z postem dotyczącym najtańszych księgarń i dyskontów w internecie. Wzięłam pod lupę 18 takich miejsc w sieci.  Pod uwagę wzięłam dziesięć tytułów książek. Zestawienie, które zobaczycie poniżej podzieliłam na trzy części: Top 5 z najnowszymi książkami, Top 5 z książkami starszymi i ogólna Top 10. Jak sami się przekonacie wyniki mojego researchu okazały się dość ciekawe. Tak więc, zaczynajmy :D 

Księgarnie/dyskonty, które wzięłam pod uwagę:

  1. nieprzeczytane.pl
  2. aros.pl
  3. bonito.pl
  4. czytam.pl
  5. profit24.pl
  6. taniaksiazka.pl
  7. wersalik.pl
  8. platon24.pl
  9. ravelo.pl
  10. inbook.pl
  11. dobre-ksiazki.com.pl
  12. legolas.pl
  13. bookmaster.com.pl
  14. matras.pl
  15. swiatksiazki.pl
  16. merlin.pl
  17. gandalf.com.pl
  18. empik.com


Top 10 najtańszych księgarń i dyskontów w Internecie:
1 miejsce (czas na oklaski):


2 miejsce:


3 miejsce - wciąż na pudle zdobyło:



4 miejsce:


5 miejsce:

6 miejsce przypadło: 



7 miejsce:



8 miejsce dla:


9 miejsce:


czołową 10 zamykają:


Poniżej znajduje się całe zestawienie:



Książki jakie wybrałam do zestawienia:
  • książki niedawno wydane/wznowione

  • książki starsze



Jak wyglądała TOP 5 księgarń w nowościach?? Cóż, spójrzcie:
  1. nieprzeczytane.pl
  2. aros.pl
  3. czytam.pl
  4. swiatksiazki.pl
  5. profit24.pl
Zaskoczeni?? 

Poniżej dla Was całe zestawienie w tej kategorii:


Teraz przyszedł czas na TOP 5 w książkach starszych:
  1. nieprzeczytane.pl
  2. inbook.pl
  3. legolas.pl
  4. aros.pl
  5. czytam.pl

Teraz jeszcze słów kilka o dostawie. Specjalnie dla Was zrobiłam (mam nadzieję) czytelną tabelkę:


Chyba łatwo wywnioskować, kto został naszym niekwestionowanym zwycięzcą w dzisiejszym zestawieniu. W zestawieniu swoją pozycję bardzo podbiły księgarnia inbook.pl oraz legols.pl przez bardzo niską cenę Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci (jest to moja ulubiona część przygód o młodym czarodzieju, dlatego trafiła do zestawienia). Czy to jest ich stała cena? Niestety nie wiem :( Ceny są jak kobiety - bardzo zmienne :D 

Na koniec mam dla Was radę - nie kupujcie w sklepach i księgarniach stacjonarnych, chyba, że traficie na wyjątkowe promocje. Dodatkowo, przed każdym zakupem warto przejrzeć obecne oferty. Nigdy nie wiadomo jakie ceny w danej chwili, a jak widzicie, można sporo zaoszczędzić :D 

PS nie współpracuję z żadnym wymienionym wydawnictwem/dyskontem. 
44

poniedziałek, 11 lipca 2016

Moje córki krowy

Moje córki krowy Kingi Dębskiej to książka, po którą, mimo jej niewątpliwej popularności, nie miałabym potrzeby sięgać; nie kupiłabym, nie szukałabym w bibliotece (jednak dostałam, więc należało przeczytać). Nie dlatego, że jest zła - bo nie jest - z powodu tematu. Nigdy nie zaliczę jej 
do ulubionych i raczej na pewno do niej nie powrócę, ponieważ działa na mnie wyjątkowo przygnębiająco. Już od początku było wiadomo, jak musi się skończyć. Przypomina, że jesteśmy 
na chwilę, nie znaczymy zbyt wiele, a wobec nieuleczalnej choroby i wszystkiego, co z sobą niesie, czujemy się bezgranicznie bezradni i choćbyśmy poruszyli niebo i ziemię, na pewne rzeczy nie mamy najmniejszego wpływu. 

To jednak tylko część prawdy o literackim debiucie Kingi Dębskiej. Moje córki krowy to również opowieść o miłości. Oddaje jej istotę, wpisując się w definicję Ericha Fromma, wg której:


miłość jest pewną właściwością charakteru, która określa stosunek człowieka do świata w ogóle, 

a nie do jednego „obiektu” miłości, (…) zawiera w sobie troskę, poszanowanie, odpowiedzialność, poznanie. (…)Kochać to znaczy przede wszystkim dawać, nie brać.



Główne bohaterki – siostry Marta i Kasia – kobiety po czterdziestce, muszą stawić czoło nieuleczalnym chorobom rodziców. Każda z nich zrobiłaby wszystko, aby ich uratować; obie próbują jakoś sobie radzić z tragedią, nie „rozsypać się”, przetrwać. Niby mają siebie, jednak nie potrafią się porozumieć - wzajemnie się obwiniają i ranią, obie czują się samotne w swoim cierpieniu. 

Marta – starsza z sióstr, słynna serialowa aktorka - to samotna matka dorosłej już Zuzi. Mimo wielu romansów nie ułożyła sobie życia z żadnym mężczyzną. Na zewnątrz twarda, zimna i pewna siebie, w rzeczywistości „jest małą dziewczynką”, alkoholem „znieczula się na rzeczywistość”, która ją przerasta. Marzy o kimś, kto zrozumiałby to, co czuje - dojmujący ból i paraliżujący strach, o kimś, kto pomógłby przetrwać koszmar. Nie ma nikogo takiego, więc kryje się za maską – gra silną.

Kasia nie lubi swojej pracy „tkwi uwięziona w małżeństwie, które od dawna jest wydmuszką”, jej nastoletni syn Filip „pali trawę”. Od wczesnego dzieciństwa zazdrościła Marcie wszystkiego, począwszy od wyników w nauce, skończywszy na więzi z ojcem. Do czasu szczerej rozmowy w lesie widzi w siostrze „zimną egoistyczną sukę”, która nawet córkę podrzuciła na wychowanie rodzicom. Marta wcale nie myśli o niej lepiej. Według niej Kasia to egzaltowana histeryczka 
i wyrachowana zazdrośnica żyjąca na konto rodziców. Zbliża je dopiero wspólna tragedia. Zaczynają rozumieć, że mimo wcześniejszych animozji są sobie bliskie i w przyszłości będą mogły na siebie liczyć.

W książce podoba mi się narracja. Poznajemy te same sprawy z punktu widzenia dwóch różnych osób. Bohaterki mówią to, co czują, nie wysilając się na wyszukany, wygładzony język. Dzięki temu opowieść jest wiarygodna, a bohaterowie ludzcy. To nie papierowe twory, lecz normalni ludzie – kochają, cierpią, marzą, buntują się i (podobnie jak wielu z nas) przeklinają państwową służbę zdrowia. 

Jest też coś, co zupełnie mnie nie przekonuje, wydaje się przesadzone – romans Marty z lekarzem, który operował oboje rodziców. To, moim zdaniem, osłodzenie doznanych przeżyć, zbędna i dodana na siłę próba poprawy samopoczucia zarówno bohaterki, jak i czytelnika.

Recenzja - Katja
10

niedziela, 3 lipca 2016

Kopciuszek w męskim wydaniu :P


Nie chodzi o to, że nie wiem, czego szukam . Chodzi o to, że nie jestem gotowa, by tego szukać.




Korona Kiery Cass to ostatnia z książek o księżniczce Eadlyn. Kandydatów zostało już niewielu, a ona wciąż nie jest pewna, który okaże się najlepszym wyborem, zarówno dla niej jak i dla dobra królestwa. Młoda następczyni tronu musi się zmierzyć z wieloma przeciwnościami losu. Ludzie, których uważa za przyjaciół obracają się przeciwko niej. Ma jednak to szczęście, że może jednak liczyć na przyjaciół. Intryga polityczna, niedozwolona miłość i abdykacja. 


Śmiertelnie się boję mojego serca.


Niestety, nawet to nie ratuje książki. Muszę jednak przyznać, że przygody młodej księżniczki mnie nie porwały. Wydaje mi się, że jest to najgorsza książka z serii. Może dlatego, że niespecjalnie polubiłam Eadlyn, albo po prostu jej przygody nie były wykreowane w sposób ciekawy i wciągający. Niestety książka okazała się przewidywalna. Wszystko dopełnia super happy and, bo czym byłaby taka historia bez „żyli długo i szczęśliwie”? 


Ale prawda jest taka, że miłość jest równie przypadkowa, jak i zaplanowana, równie piękna, jak i katastrofalna.


Według mnie bohaterowie niestety nie zachwycają i nie chwytają za serca (może poza starą, dobrą ekipą z Selekcji). 

Na plus, książkę czyta się bardzo szybko, a autorka prowadzi narrację w sposób dość dynamiczny.



Nic tak nie uświadamia obecności drugiej osoby, jak jej zniknięcie.



Myślę, że typowa książka dla miłośników twórczości Kiery Cass. Istnieje również możliwość, że zrobiłam się już za stara na tego typu historie :P

Na zakończenie cytat – drogie czytelniczki, jeśli jeszcze nie znalazłyście swojego księcia, nie martwcie się, bowiem:



Znalezienie księcia może wymagać pocałowania mnóstwa żab.



PS Czy tylko mnie dziewczyna z okładki przypomina Julię Kamińską??



6

środa, 22 czerwca 2016

Kiedy życie zmienia się na zawsze...






Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da.

Kiedy myślałam o napisaniu tej recenzji zaczęłam się zastanawiać czy jest szansa, żeby napisać ją tak, żeby nie spoiletować. Doszłam do wniosku, że i owszem, niewielka co prawda, ale chyba nie dam rady. Z góry Was przepraszam za jakiekolwiek wstawki mówiące „coś” więcej o fabule. 

Zanim przeczytałam książkę Jojo Moyes przyznam, że nie byłam jakoś specjalnie do niej przekonana. Stwierdziłam, że pewnie banalna historia z kolejnym happy endem, kolejny „odgrzewany kotlet”. 



W życiu wszystkiego powinno się spróbować chociaż raz.


Cóż pomyliłam się. Książka Jojo Moyes ma w sobie to „coś”, co sprawia, że od książki nie można się oderwać. Wydawałoby się, że taka historia będzie pozbawiona humoru, przepełniona smutkiem i szarością. Autorka zrobiła jednak coś niesamowitego. Pokazała, że nawet gdy życie daje nam popalić można szukać nim jasnych stron. 

Zanim się pojawiłeś to historia, która skłania człowieka nad zatrzymaniem się i chwilą nostalgii odnośnie swojego życia. Jak byś się zachował, gdybyś z dnia na dzień stracił swoje życie? 

Najlepsze w książce jest to, że doskonale można wczuć się w sytuację zarówno Willa jak i Lou. Rozumiałam ich decyzje i rozterki. Sama nie chciałabym żyć tak jak główny bohater. Z drugiej strony, podobnie jak Lou, zrobiłabym wszystko, żeby osoba którą kocham żyła. 



Jeśli się kogoś kocha,to chyba nie powinno się odpuszczać.


Co tu dużo mówić. Książka chwyta za serce. Radzę zaopatrzyć się w góry chusteczek, czekoladek i może coś z procentami. Zdecydowanie łatwiej przyjdzie Wam przebrnąć końcówkę. 

Mimo że autorka wykorzystała motyw listu „z zaświatów” zrobiła to w poruszający i inspirujący sposób. 

Muszę przyznać, że Zanim się pojawiłeś podbiło moje serce bardzo ciekawie wykreowanymi postaciami, które muszą się zmierzyć ze swoimi decyzjami i ich konsekwencjami. Każdy jest tutaj indywidualnością. Jojo Moyes nie starała się wymyślać niczego na siłę. Książkę czyta się bardzo szybko i czas spędzony z nią jest naprawdę przyjemny. 



Po prostu żyj dobrze .Po prostu żyj...


15

sobota, 18 czerwca 2016

Klub mało używanych dziewic...

 Klub mało używanych dziewic nieźle się czyta, czasami nawet trudno się oderwać, jednak … No właśnie. Bohaterki – cztery prawie czterdziestoletnie kobiety spotykają się na „drugiej studniówce”, 20 lat po ukończeniu liceum. Wykształcone, inteligentne, urodziwe i, prócz jednej, singielki.  Pierwsza – zbyt ładna, by „na stałe” zainteresować jakiegokolwiek mężczyznę, wymyśla sobie towarzyszy życia. Druga – owdowiała samotna matka z bagażem nieudanego małżeństwa, obwiniana o wszystko przez nastoletnią córkę, z którą nie potrafi znaleźć dobrego kontaktu. Trzecia poświęciła „prawdziwą” miłość, by zająć się matką, która lubuje się w uprzykrzaniu jej życia. Czwarta – jedyna „zajęta”, przyszła matka, która nie zauważa, z jakim dupkiem planuje małżeństwo.


Nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednej postaci – mężczyźnie ważnym dla każdej z bohaterek – uznanym psychiatrze. Trzy z kobiet są jego pacjentkami (i po cichu się w nim kochają, mimo że nie grzeszy urodą), czwarta – poznana przypadkiem – zostaje jego życiową partnerką. Przypadki chodzą po ludziach, świat (a właściwie Szczecin) może jest rzeczywiście mały, ale czy jedno zwyczajne spotkanie po latach mogłoby tak znacząco wpłynąć na życie nie jednej, lecz wielu osób?


Recenzja - Katja


2
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.