Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Publicat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Publicat. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 marca 2018

poniedziałek, 19 września 2016

Poskromienie złośnicy. Dziewczyna jak ocet - Anne Tyler

Książka Poskromienie złośnicy. Dziewczyna jak ocet jest jedną z serii Projekt Szekspir. Czym jest owy projekt. Już tłumaczę.
8

sobota, 19 marca 2016

Życie i śmierć – Stephenie Meyer - Zmierzch opowiedziany na nowo - recenzja

Jeśli los jego jest niezwykły, to i wspaniały zarazem. 
Juliusz Verne 

Od dnia, w którym Beaufort Swan przeprowadza się do miasteczka Forks i spotyka tajemniczą Edythe Cullen, jego życie przybiera niesamowity obrót. Chłopak nie potrafi oprzeć się fascynującej Edythe, obdarzonej alabastrową cerą, złocistymi oczami i nadprzyrodzonymi umiejętnościami. Nie wie, że im bardziej się do niej zbliża, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo. Być może jest za późno, by się wycofać…

Z okazji 10. rocznicy wydania Zmierzchu Stephenie Meyer stworzyła Życie i śmierć – zupełnie nową, zdumiewająco śmiałą wersję legendarnej już powieści, wersję, która z pewnością zaskoczy i zachwyci czytelników. To podwójne wydanie jubileuszowe zawiera słowo wstępne autorki oraz pierwotną powieść. [Publicat]

Polemizowałabym ze stwierdzeniem – zupełnie nową – powieść. Zdecydowana większość historii nie została zmieniona. Stephenie Meyer, jak sama podkreśla ma wielki dystans to tej książki i napisała ją dla żartu. Sama wytyka sobie błędy, jakie popełniła przy pisaniu Zmierzchu. Była ciekawa i poniekąd chciała się przekonać, jakby wypadła zamiana ról. Co się stanie gdy każdy – no niemal każdy – z bohaterów zmieni płeć?? Czy wyjdzie z tego powieść bardziej groteskowa, komiczna i jeszcze bardziej odrealniona? Plus dla Stephenie za zostawienie Charliego, Charliem. 

Zmienia się kilka sytuacji, które wynikają z tego iż Beau jest chłopakiem. Cóż, sami przyznacie, że dziwne by było, gdyby ktoś chciał zgwałcić naszego głównego bohatera… Niektóre wątki zostały pominięte. Część poprawek wyszła na dobre, inne są przejaskrawione.

Beau nie jest zapewne tak irytujący, jak bywała Bella. Nie ma wiecznych pretensji do całego świata, chociaż wydaje się jeszcze bardziej nakręcony na Edythe niż jego pierwowzór na Edzia (tak, wiem, że wydaje się to niemożliwe). Nie jest wyjętym z pierwszych okładek modelem. To pozbawiony dobrej koordynacji niezdara, czasem zagubiony, niezbyt pewny siebie, mający niską samooceną. Jest jednak bardziej stanowczy od Belli i pokusiłabym się o stwierdzenie, że bardziej asertywny. Mimo że nie jest typowym macho, ma wokół siebie wianuszek wielbicielek. Minus – jaki chłopak mówi bez żadnych zahamowań o swoich uczuciach?! Plus – przerywanie wypowiedzi w połowie i niedopowiadanie dalszej części. (Zawsze mnie zastanawia dlaczego dużo facetów, tak robi. Wiecie, to naprawdę wkurzające…)

Edythe jest bardziej otwarta niż jej męski odpowiednik. Nie stroni tak bardzo od kontaktu fizycznego. Częściej flirtuje i jest "śmielsza". Piękna, mądra, uzdolniona – jednym słowem – superwoman. Edythe jest jednak świadoma swoich wad. To postać bardziej ludzka niż Edward – nie aż tak bardzo nierzeczywista.

Dziwne są jednak sytuacje, kiedy z ust, drobnej, słodkiej i z pozoru niewinnej dziewczyny, padają śmiertelne groźby pod adresem gangu… Albo gdy Beau siedzi jej na barana… 

Bardzo podobała mi się alternatywna historia Volturi. Muszę przyznać ciekawie, ciekawie… Co do alternatywnego zakończenia. Z jednej strony oczywiste, z drugiej zaskakujące. Czy Beau będzie równie „stateczny” w uczuciach jak Bella? Jak zniesie gorycz rozstania? 

Podsumowując – kobiety górą :D Zmierzch, to nadal Zmierzch. Wampiry, wilkołaki, niemożliwa miłość. Niby nie zmieniło się tak wiele, a jednak powieść zrobiła się inna.
32

wtorek, 15 marca 2016

Bursztynowy dym - Kristin Cast - recenzja

Wszystko jest niemożliwe, póki nie okaże się możliwe. 

Książka współautorki głośnego i popularnego cyklu Dom Nocy. Tym razem Kristin Cast zdecydowała się na napisanie zupełnie nowej historii jak również zupełnie nowego cyklu – Uciekinierzy. Bursztynowy dym to jego pierwsza książka. 

Czy ludzie mają tylko do wyboru życie w Tartarze jako potępione dusze lub życie w Elizjum? Do czego może doprowadzić zakazana miłość w podziemiach Hadesu? 

W świecie równoległym do naszego żyją Furie, które strzegą dusz zesłanych do podziemia i skazanych na potępienie. Drzwi do naszego świata zostają jednak otwarte. Obydwa światy są zagrożone. Potężna klątwa niszczy Tartar, a demony zabijają i szerzą zło. Nie wszystko jest jednak stracone. Mija ratunkowa zostaje powierzona Alekowi – synowi Furii. Czy młody, potężny acz niedoświadczony wojownik sprosta zadaniu? Nie będzie jednak osamotniony. Chłopak ma odnaleźć dziedziczkę potężnej wyroczni Pytii – Evę – i razem z nią stawić czoła potężnemu złu. Nie wszystko jest jednak takie, na jakie wygląda…

Czas to zmienna bestia. Nie ma ustalonego początku ani końca, nie biegnie też jednostajnie, jak sobie wyobrażają śmiertelni. Zamiast tego zagina się i rozszczepia pod powierzchnią niczym korzenie drzewa. Wystarczy spojrzenie w złym kierunku, , źle zrobiony krok, niewłaściwie wybrany towarzysz, a czeka cię inna przyszłość.

Jeśli spodobała Ci się seria Domu Nocy, to również Bursztynowy dym przypadnie Ci do gustu. Lubisz mitologię, Herculesa lub serial Czarodziejki? Ta książka, to coś dla Ciebie. 

Historia jest ciekawie napisana. Cały czas coś się dzieje i nie można narzekać na nudę. Może trochę nie do końca przemyślane są wątki w świecie nieśmiertelnych. Miałam wrażenie, że były pisane tak na szybko. 

Głównym walorem powieści jest wprowadzenie kilku perspektyw – Aleka, Evy, czy panów detektywów. 

Wielki plus dla Kristin Cast za stworzenie bardzo ciekawego wątku kryminalnego. Według mnie świetnie wykreowała postaci detektywów Schillinga i Grahama. Jeden to zapalony nowicjusz, drugi to lekko zgryźliwy policjant z dłuższym stażem. Charyzmatyczni i zaangażowani w swoją robotę. Do tego psychopatyczny morderca, mordujący młode dziewczyny. Dla mnie wypadło to naprawdę dobrze. Zdecydowanie najlepszy wątek.

Zawsze sprawdzaj tylne siedzenie. Tak jest bezpieczniej. (Moja mała obsesja w sprawdzaniu tylnego siedzenia coraz bardziej się umacnia….) 

Alek jest typowym herosem. Bardzo poważnie traktuje swoje zadanie. Blondyn z loczkami i niesamowitymi oczami. Wysoki i umięśniony. Każda dziewczyna chce go mieć. To arogancki i pewny siebie chłopak, który ma ogromne poczucie własnej wartości. Muszę jednak obiektywnie przyznać, że kocha swoje matki i troszczy się o bliskich. 

Eva to trochę taka szara myszka ukryta w ciele seksbomby. Przechodzi gigantyczną przemianę od początku powieści, do zakończenia książki. Jak dla mnie Kristin Cast za bardzo to przerysowała. 

Psychopatyczny morderca – dla mnie mega. Więcej Wam o nim nie powiem :)

Autorka potrafiła pokazać jak ważna jest przyjaźń i lojalność. 

Ktoś mi kiedyś powiedział, że czasem trzeba zrobić coś niewłaściwego, by ochronić kogoś właściwego.

Książkę przeczytałam w jeden wieczór. Naprawdę potrafi zaciekawić jeśli lubi się takie klimaty. Zakończenie książki pozostawia w czytelniku wiele pytań i rozbudza ciekawość na dalszą część historii. Mam nadzieję, że w drugim tomie, na pierwszy plan, nie wysunie się romans, tylko dalej będzie można liczyć na wartką akcję i momenty, które trzymają czytelnika w napięciu.
1

piątek, 4 marca 2016

Każdego dnia - David Levithan - recenzja


Miałam pewne opory przed sięgnięciem po Każdego dnia. Już dość długi czas stała w mojej biblioteczce i czekała na swoją kolej. No i się doczekała… Wydawało mi się, że nie może być nic ciekawego w książce, w której każdego dnia człowiek znajduje się w innym ciele, że będzie to płytka historia i typowe głupie przeżywanie nastolatka, które nie wniesie nic ciekawego ani nie zaintryguje czytelnika. Cóż… Myliłam się… Bardzo.

A każdego dnia zamieszkuje inne ciało. Zawsze swojego równolatka. Nie ma znaczenia, czy chłopaka czy dziewczyny. Pogodził się już z takim życiem. Nie zna innego. Nie wie czy następnego dnia obudzi się w tym samym mieście, czy może kilkaset kilometrów dalej. Kim będzie? Nie może w żaden sposób tego przewidzieć. Pewnego dnia budzi się ciele Justina i wtedy wszystko się zmienia. Rhiannon – dziewczyna chłopaka, którego ciało właśnie zamieszkuje, budzi w nim uczucia, jakich nigdy wcześniej, jako on sam nie doświadczył. Dla niej jest w stanie łamać wszelkie reguły, nakazy i zakazy, byle tylko z nią być. Czy taki związek jest możliwy? Czy A rzeczywiście jest taki wyjątkowy jak mu się wydaje? Czy będzie w stanie poświęcić się dla dziewczyny, którą pokocha?

Książka potrafi poruszyć czytelnika. A (bo takie imię nosi nasz główny bohater) jest postacią bardzo tragiczną. Nie zna swoich rodziców ani rodziny. Nikt nie czytał mu na dobranoc, nie rozumiał jego obaw i strachów. Nikt go nie znał. Wszyscy myśleli, że to ich dzieci, a nie ktoś inny. Nie ma przyjaciół, nie ma swojego domu… Żyje życiem ludzi, których w danej chwili zamieszkuje. Gdy nareszcie znajduje kogoś, z kim z całego serca chciałby być, dzielić troski i radości, okazuje się to niemożliwe… Jak może przetrwać związek z osobą, która każdego dnia jest kimś innym?

A to bohater, którego człowiek mimowolnie lubi. Jest inteligentny, ma ciekawą osobowość. Nie ocenia ludzi. Jest dobrą osobą, która stara się jak tylko może, nie ingerować i nie zmieniać życia osoby, którą obecnie „odwiedził”. Czy jednak on również nie zasługuje na normalne życie?

A dostaje możliwość pozostania w ciele osoby, którą zamieszkuje. Czy skorzysta z okazji?

Muszę przyznać, że nawet nie denerwuje mnie za bardzo wątek miłosny. Niby uwaga skierowana jest na niego, jednak dla mnie został on jakoś w tyle :) Miłostki szesnastolatków...

Autor porusza w książce trudne społecznie kwestie. Nie boi się być „kontrowersyjnym” (jak zapewne niektórzy uznają). Miłość to miłość. Nieważne kogo dotyczy. 

Kończąc książkę odczuwam dziwny smutek. Każdego dnia sprawia, że człowiek rzeczywiście dostrzega coś, co wcześniej wydawało się takie oczywiste. Docenia rodzinę, przyjaciół, znajomych, psa. Docenia wspaniałe chwile i kłótnie. Okazuje się, że tak przyziemne rzeczy będące codziennością, mogą okazać się tak niezwykłe i drogocenne. Jak byśmy się czuli gdybyśmy nie mieli nic… Każdego dnia byli kimś innym?

Zachęcam Was do sięgnięcia po książkę. Naprawdę warto.
PS tak mi się skojarzyło, to Wam wrzucam :D







12
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.