Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecam. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 maja 2016

Niewolnik tylko ciałem, czy także duszą? Pojedynek - Marie Rutoski

Szczęście zależy od tego, czy jesteś wolna, a wolność zależy od odwagi. 

Kestrel – córka generała. Valorianka. Arin – niewolnik. Herrańczy. On jest jej własnością. Różni ich niemal wszystko. Łączy zamiłowanie do muzyki i niedające się niczym wytłumaczyć pragnienie spędzania wspólnie czasu. Ona zaryzykuje dla niego życie, on uratuje ją od śmierci. Czy osoby stojące po dwóch stronach „barykady” może połączyć uczucie? Czy dopuszczą się zdrady swoich krajów?

Przetrwanie nie jest niczym złym. Możesz sprzedawać swój honor po kawałku tak długo, jak długo w głębi duszy pozostajesz sobą. Możesz nalać komus wina tak, jak tego oczekuje i patrząc, jak pije, po cichu planować zemstę. (...) Knuj, Kestrel, kombinuj i przetrwaj. Gdybym nie przeżył, nikt nie pamiętałby mojej matki, na pewno nie tak jak ja.

W końcu przyszedł czas na oderwanie się od mojego ulubionego gatunku literackiego jakim jest fantasy i sięgnięcie w innym kierunku. Padło na Pojedynek. Jest to pierwsza część serii Niezwyciężona – Marie Rutkowski. W tym miejscu chciałam podziękować dziewczynie która poleciła mi tą książkę w jednej z grup poświęconych książkom. Gdyby nie Ty, pewnie nigdy bym się z nią nie zetknęła. Nie przepadam za romansami, a opis z okładki wskazywał właśnie na to. 

Żaden ze snów nigdy cię nie skrzywdzi. 

Marie Rutkoski stworzyła jednak coś niesamowitego. Mimo że w książce pojawia się wątek romantyczny, nie jest on na pierwszym planie. Autorka wykreowała własny świat. Stworzyła naród Valorian – zdobywców o mentalności zwycięzców i Herrańczyków – pokonanych, sprowadzonych do roli niewolników. Doskonale wplotła wątki historyczne, pokazała historię wojny obu krajów oraz taktykę wojenną. Swoją książkę oparała o koncepcję „przekleństwa zwycięzcy”. Motyw ten co jakiś czas przewija się w powieści i jest naprawdę intrygujący. Wykorzystując narrację trzecioosobową opowiadała nam o bohaterach i ich odczuciach. Wątki w powieści poznajemy z pomocą Arina i Kestrel. Styl autorki również jest bardzo ciekawy. Akcja nabiera tempa z każdą stroną, że człowiek zapomina o bożym świecie. Wiecie jak się funkcjonuje po nieprzespanej nocy prawda? Ta książka może wyrwać Was z letargu i postawić na nogi. Sprawi, że nie prześpicie kolejnej nocy, bo utkniecie w świecie, który stworzyła Marie Rutkoski. 


Ludzie przebywający w jasno oświetlonych miejscach, nie dostrzegają tego, co skrywa się w mroku.

Dwójka głównych bohaterów stworzonych przez autorkę wydaje się z pozoru bardzo różna. Jednak im bardziej zagłębiamy się w lekturę, tym możemy dostrzec, że kierują nimi podobne wartości i idee. Kestrel zmaga się z oczekiwaniami jakie stawia jej ojciec. Jest przebiegła i kocha wygrywać. Nie jest jednak typową damą z wyższych sfer. Potrafi zawalczyć o to, na czym jej zależy. Trudno ją złamać. Arin natomiast mierzy się z piętnem niewolnika. Niezłomny i sprytny. Oboje dręczeni przeszłością muszą zmierzyć się z tym, co szykuje dla nich los.

W książce występuje wiele ciekawych i złożonych postaci. Jednych człowiek lubi od razu, a inni przyprawiają czytelnika o gęsią skórkę. 

Zajadłe pojedynki, podstępne salonowe gry, pozornie beztroskie bale, brudne plotki, tajemnice poliszynela i dzika rewolta. Gdy stawką jest wszystko, czy wolałbyś zachować głowę… czy stracić serce? [opis z okładki]

Książka okazała się bardzo ciekawa i intrygująca. Momentami potrafiła wcisnąć w fotel. Bohaterowie żyją „na krawędzi” a to tylko dodatkowo napędza akcję. Okładka mnie osobiście nie zachwyciła, ale za to czarne kartki w środku i owszem. (Osobiście bardziej podoba mi się nowa okładka serii). Dodają książce nieszablonowy wygląd. Nie wiem jak Wy, ale ja zaraz lecę do księgarni kupić drugi tom. Nie mogę się doczekać dalszych przygód Arina i Kestrel. Buziaczki :D
13

niedziela, 1 maja 2016

Piękna i Bestia w nowoczesnym wydaniu - Dwór cierni i róż


Lepiej umrzeć z uniesioną głową, niż płaszcząc się niczym nędzny robak. 

„Są dwa światy i ich jest dwoje…” Jedne z pierwszych słów jakie przyszły mi do głowy po zakończeniu powieści i zaczęciu pisania dla Was tej recenzji. Słowa piosenki doskonale wpisują się w klimat jaki stworzyła Sarah J. Maas w kolejnej swojej książce. 

Co zrobi dziewczyna nękana głodem i troską o zapewnienie przeżycia swojej rodzinie gdy przyjdzie jej się zmierzyć z nieśmiertelnym fae? Feyra przyrzekła dawno temu, że będzie dbać o swoją rodzinę. Dla niej jest w stanie zrobić wszystko. Kiedy podczas jednego z polowań zabija wilka nie wie jakie konsekwencje pociągnie za sobą ten czyn. Dziewczyna zostaje zmuszona do opuszczenia domu i wyruszenia do magicznej krainy – Prythianu. Do końca życia mam mieszkać na dworze zmiennokształtnego księcia Tamlina. Ma to być jej zadośćuczynienie. Nad krainą fae ciąży jednak tajemnicza plaga. Dziewczyna zostanie wciągnięta do brutalnego świta, którym rządzą zupełnie inne reguły. Czy Feyra będzie w stanie wyrzucić z siebie dawne uprzedzenia i lęki i sprzymierzyć się z potężnym księciem Dworu Wiosny?

Wszystko, co kocham, zawsze w końcu tracę. 

Dwór cierni i róż został porównany do baśni o Pięknej i Bestii. Cóż w książce Mass rzeczywiście motyw opowieści jest bardzo podobny. Dziewczyna opuszcza rodzinę i godzi się zamieszkać ze zmiennokształtną bestią. No dobra, nie dokończa bestią. Powiedzmy, że pod jedną postacią Tamlin rzeczywiście nie jest miłym futrzakiem, którego z chęcią każdy by pomiział, ale mimo wszystko pozostaje sobą i panuje nad swoimi dzikimi instynktami. Tak jak w Pięknej i Bestii Feyra może zdjąć klątwę z królestwa księcia. Bella kochała książki a nasza bohaterka uwielbia malowanie i prezentem dla niej ,nie jest biblioteka, a galeria z niezwykłymi obrazami. Na tym podobieństwa się kończą. Sarah J. Maas stworzyła całkiem nową wersję tak bardzo kochanej przez wszystkich baśni. 

Nie wstydź się nawet przez chwilę robienia tego, co przynosi ci radość. 

Co ta książka ma w sobie, że człowiekowi nie chce się od niej oderwać? Cóż przede wszystkim autorka stworzyła kompletną opowieść. Czytelnik poznaje historię plagi, zwyczaje fae i zagłębia się w świat Prythianu. Tu liczy się siła, przebiegłość i odwaga. Jak w tym świecie ma odnaleźć zwykła „człeczyna”? Cóż nie będzie to takie łatwe. Jednak Feyra już nie raz musiała sprostać przeciwnościom losu. Zgorzkniała w wieku dziewiętnastu lat i ma w sobie wiele nieufności. Jest jednak jedną z tych postaci, które lubi się od pierwszych stron powieści. Skrzywdzona w przeszłości, wyśmiewana i poniżana ma w sobie siłę by podnieść się i ruszyć dalej. Każde niepowodzenie ją wzmacnia. Nie jest jednak ze stali i miewa chwile słabości. Pewnie dlatego zyskuje wiele autentyczności. Każda z postaci, które wyszły spod pióra Maas jest niepowtarzalna. To świetnie wykreowani bohaterowie, wobec których nie można przejść obojętnie. Ich się kocha lub nienawidzi. Potrafią nieźle wkurzyć człowieka, ale także go rozbawić. Mnie osobiście bardzo ciekawi postać Luciena. Ten „chłopak” ma w sobie to „coś”. (Kobitki pewnie wiedzą o co mi chodzi :D )Ciekawe jak jego losy potoczą się w kolejnych częściach. W Dworze cierni i róż jest cała plejada intrygujących bohaterów: Feyra, Tamlin – mądry, dobry, zmagający się z przeszłością , niepokojący książę Rhysand, Lucien, Amarantha, Alis, czy Nesta. 

- Kocham cię - wyszeptał i pocałował mnie w skroń. - Kocham cię mimo cierni.

Wydaje się, że Sarah J. Maas jeszcze udoskonaliła swój pisarski warsztat. Stworzyła niesamowicie wciągającą opowieść z nietuzinkowymi bohaterami. Wiele ciekawych historii, zadry z przeszłości, pożądanie, namiętność, brutalność i intrygi. Czytając książkę nie ma się wrażenia, że cokolwiek jest wymyślane na siłę. Wątek miłosny niw wysuwa się na pierwszy plan. Wokół niego toczy się historia jednak to niebezpieczne przygody i walka o przetrwanie wiodą tu prym. Mam nadzieję, że autorka w kolejnych częściach nie zdecyduje się na trójkąt miłosny. To już byłaby zdecydowanie przesada. Jeśli Feyra zboczy z obranej wcześniej ścieżki, rzeczywiście będzie wtedy nędzną człeczyną. Czekam z niecierpliwością na dalszą cześć przygód. Jest to jedna z ciekawszych książek jakie ostatnio czytałam, jeśli nie najciekawsza. Liczę na to, że wydawnictwo się spręży i jak najszybciej wyda kolejną cześć Dworu Cierni i róż, która swoją premierę na świecie ma 3 maja br.


Na zakończenie mam dla Was zagadkę. Znacie odpowiedź?


Niektórzy szukają mnie przez życie całe, lecz nigdy się nie spotykamy,
Pocałunek zaś ofiarowuję tym, którzy nie depczą mnie swymi stopami.

Niektórzy mówią, że łaskami swymi obdarzam mądrych i gładkich,
Lecz me błogosławieństwo jest dla tych, którym nie brak odwagi.

Zazwyczaj me działanie zdaje się wszystkim darem cudnym,
Lecz wzgardzona staję się potworem do pokonania trudnym.

I chociaż każdy cios mój góry kruszyć by pozwolił,
Gdy zabijam, robię to bardzo powoli...
9

wtorek, 1 marca 2016

Czas Żniw – Zakon Mimów Samantha Shannon - recenzja


Słowa dodają skrzydeł nawet tym zdeptanym, załamanym i pozbawionym całej nadziei.


Wow! To pierwsze określenie jakie przychodzi mi do głowy kiedy wspominam Zakon Mimów. Myślałam, byłam wręcz pewna, że Shannon nie uda się stworzyć książki na tak wysokim poziomie jaki był w Czasie Żniw. Myliłam się. Bardzo. Autorka przebiła samą siebie. I zrobiła to w spektakularny sposób. 

Czas Żniw zakończył się ucieczką Paige i innych jasnowidzów z kolonii. Nie mogły mi wyjść z głowy słowa Naczelnika: Jeżeli nigdy nie wrócę, jeżeli nigdy więcej mnie nie zobaczysz, wiedz, że wszystko jest w porządku, że z nią skończyłem. Ale jeżeli powrócę, będzie to oznaczać, że zawiodłem, a ona wciąż stanowi niebezpieczeństwo. I wtedy cię odnajdę. Niemalże zaklinałam rzeczywistość, żeby jednak nie wszystko poszło tak jak chciał. Bez Arcturusa przecież to nie byłoby to samo. Ha! Nie zawiodłam się. Dzięki Shannon :D

Paige trudno jest wrócić do „normalnego” życia sprzed pobytu w kolonii Szeolu I. Budzi się w niej konflikt – zostawić wszystko co ją spotkało za sobą, tak jak radzi jej Jaxon, czy nagłośnić dwulicowość rządu i rozpocząć rewolucję? Mimo że dziewczyna stara się ostrzec swój podziemny świat przed Refaitami, nikt nie chce jej wysłuchać. Brutalne morderstwo przywódcy jasnowidzów sprawia, że rozegra się turniej o przejęcie władzy, w którym Siedem Pieczęci chce odegrać główną rolę. Paige ze wszystkich stron narażona jest na niebezpieczeństwo. Z jednej strony szuka ją brutalna, rządowa służba, z drugiej Jaxon trzyma ją w szachu. Złoty sznur też nie poprawia sytuacji. Dziewczyna dodatkowo musi zmierzyć się z przeszłością i odnaleźć Naczelnika. Czy Blada Śniąca sprzymierzy się z wrogiem, żeby osiągnąć zamierzony cel?

Moja wolność - wolność, o którą walczyłam, za którą ludzie umierali - zdawała się komedią zarówno w Siedmiu Pieczęciach, jak i w Sajonie. Byłam tylko psem na smyczy Jaxona Halla.

Trzeba uczciwie przyznać, że koszmarne przeżycia nie złamały w Paige ducha. Dziewczyna potrafi się przeciwstawić i nie jest niczyją marionetką. Nie daje sobą manipulować. Ma własne zdanie i się go trzyma. Jeśli nie może zdziałać czegoś w sposób otwarty, posługuje się podstępem. Dąży do celu i decyduje się na odważny krok, który – albo zadecyduje o zwycięstwie – albo doprowadzi do jej śmierci. 

Zdecydowanym atutem powieści są właśnie bohaterowie. Samantha Shannon stworzyła postaci, które nie są kryształowo czyste, bez żadnych skaz. Wyidealizowane charaktery poszły w odstawkę. Autorka wykreowała bohaterów z krwi i kości. Złoszczą się, kłócą, obrażają, stroją fochy, żartują. Mają słabości, gorsze i lepsze dni. Tak jak w życiu. Dokładniej poznajemy Jaxona Halla. Perfidny, rządny władzy, okrutny alkoholik, który nie cofnie się przed niczym. Dosłownie przed niczym. Trudno go rozgryźć. Brawo za wykreowanie takiej postaci. Nie mogłabym pominąć także Naczelnika. Może nie jest on postacią megadynamiczną, ale kryje w sobie tajemnice. Osobiście ja takie postaci właśnie lubię. Paige jest bohaterką, która zdobywa sympatię niemalże od tak. Jest sprytna, inteligentna, charakterna. Mówi co myśli, bywa sarkastyczna i posługuje się ironią. Cóż powiedzieć – fajna dziewczyna :D 

-Ja… widzę, że zdjąłeś rękawiczki. − Mogę również zerwać z podżeganiem do buntu. − Cóż za odwaga. Co zdejmiesz następnego? Płaszcz?

Zdrada. To właśnie ona wysuwa się na pierwszy plan końca powieści i zostaje w człowieku po jej zakończeniu. Zadawałam sobie pytanie, jak tak można. To okropne…

Pozostaje jeszcze wątek miłosny. 

- Paige. - Jego głos miał szary odcień. - To nie jest tak, że ja Cię nie chcę. Ja po prostu chcę cię za bardzo. I od zbyt dawna.

Nie jest on jednak wątkiem głównym. Mimo że jest więcej, nazwijmy to, intymnych scen (chociaż chyba nadużyłam tu słowa intymnych), między dwójką naszych bohaterów, to wszystko toczy się jednak na uboczu. Shannon umiejętnie wplotła go w powieść. Powiem Wam tak – szybcy to oni nie są… ;)

Akcja powieści jest dynamiczna i nie zwalnia tempa. Czapki z głów dla Samanthy Shannon za stopniowe budowanie napięcia. Skoki ciśnienia gwarantowane. Dystopijny Sajon, wykreowany w pierwszej części został rozbudowany w Zakonie Mimów. Tym razem dokładniej poznajemy podziemny półświatek. Zagrożenia i intrygi to tutaj chleb powszedni. Niebezpieczeństwo czyha z każdej strony, a krąg się zacieśnia. Jak daleko sięga zdrada w społeczności jasnowidzów? 

Spotkałam się z opiniami, że książka z początku, podobnie jak Czas Żniw, jest trudna, bo człowiek wypadł z rytmu i nie pamięta już terminów używanych przez Samantę Shannon. Ja akurat nie mogę nic na ten temat powiedzieć, bo książkę czytałam krótko po pierwszej części. Pierwsze strony może rzeczywiście nie są porywające, ale później wszystko nabiera tempa. Osobiście zakochałam się w Czasie Żniw i trudno pogodzić mi się z faktem, że na kolejną część trzeba czekać do 2017r. Może Samantha zrobi nam niespodziankę i wyda wcześniej?? Mam ogromną nadzieję. 

Obojętność jest zabójcą.

Tak więc nie bądźcie obojętni wobec książki. Naprawdę warto po nią sięgnąć. Nie będziecie się nudzić.Obiecuję :D
2

piątek, 26 lutego 2016

Czas Żniw - Samantha Shannon - recenzja



Paige Mahoney wkracza do akcji.


Nadzieja to jedyna rzecz, która może jeszcze wszystkich nas ocalić.

Londyn. Rok 2059. Nigdzie nie jest bezpiecznie. Nie dla ludzi takich jak Paige. Dziewczyna posiada umiejętności, za które karą jest więzienie lub śmierć. Pracuje w podziemiu, dla jednego z mim-lordów Jaxona Halla. Jasnowidzami – tym są ludzie wyjęci spod prawa. Paige jest jedną z najpotężniejszych z nich – Bladą Śniącą – śniącym wędrowcem. Zostaje schwytana i wysłana do kolonii karnej – Szeolu, gdzie styka się ze światem, który trudno sobie wyobrazić. Poznaje tajemniczą rasę, rasę Refaitów, która tak naprawdę pociąga za sznurki i rządzi całym Sajon Londyn. Jest więźniem i niewolnikiem, rebeliantem i nadzieją na zwycięstwo. Jej panem zostaje tajemniczy Naczelnik, skrywający liczne tajemnice. Trenuje ją i chroni przed innymi, sobie podobnymi. Czy Paige uda się odzyskać wolność? Czy w świecie, gdzie śmierć i kalectwo są na porządku dziennym dziewczyna zdoła przetrwać i walczyć o to co ważne?

Zastanawiałam się czy literatura fantasy (dla młodzieży) zdoła mnie jeszcze czymś zaskoczyć. Muszę przyznać, że przeżyłam bardzo miłą niespodziankę. Samantha Shannon stworzyła dzieło nowatorskie i zaskakujące. Wykreowała świat w sposób tak rzeczywisty, że bez problemu można sobie wyobrazić, że jest się tam razem z Paige czy Naczelnikiem, że razem z nimi przeżywa się przygody. 

Jednak otwarcie powiem, że początki bywają trudne. Książka Shannon to najlepsza powieść jaką czytałam w ostatnim czasie, jednak jest ona dość ciężka. Pierwsza połowa, mimo że ciekawa i intrygująca jest bardzo specyficzna przez liczne, trudne określenia, których używa autorka. Trzeba się do nich przyzwyczaić i dobrze zapamiętać żeby sprawnie czytać powieść. Słowniczek okazuje się przydatny jak nigdy dotąd. Shannon jednak stopniowo buduje napięcie i nie pozwala mu opaść. Cały czas w powietrzu czuje się niepewność i oddech śmierci. Akcja jest dynamiczna, opisy zawarte w książce oddają klimat powieści i sprawiają, że jest ona niesamowicie wręcz realistyczna (pomimo że oddalona o 50 lat). 

Niby schemat się powtarza i nie jest to nic bardzo innowacyjnego: dziewczyna obdarzona nadprzyrodzonymi zdolnościami, dystopia, uwięzienie i walka o przetrwanie. Shannon jednak potrafiła stworzyć dzieło nieprzewidywalne i inne od podobnych w tej kategorii. Dzieło od którego trudno się oderwać. 

Ja sama, czytając opis książki, nie byłam przekonana do jej kupna. Stwierdziłam, ze znów to samo…. Czy nie można wymyślić czegoś nowego, tylko powielać utarte schematy. Kupiłam ją tylko dlatego, że była promocja 3 za 2 i brakowało mi pomysłu na 3 książkę. Możecie sobie wyobrazić moje zdumienie, kiedy się okazało, że przeczytane wcześniej opinie rzeczywiście okazały się prawdziwe i w żaden sposób naciągane. Pokochałam bohaterów wykreowanych przez autorkę. Widać, że ich postacie są bardzo dokładnie przemyślane i reprezentują sobą „coś więcej”. Okrutna Nashira, tajemniczy Naczelnik, czy charyzmatyczna i inteligentna Paige. Refaici sprawiają, że mam gęsią skórkę, a czytając o Szerszeniach mam ochotę zakopać się pod kołdrę, udawać, że mnie nie ma i najchętniej spod niej nie wychodzić. 

Wielowątkowa fabuła i cięte riposty bohaterów sprawiają, że trudno oderwać się od lektury.

- Jak się czujesz? - zapytał.
- Pieprz się.
Jego oczy zapłonęły.
- Widzę, że lepiej.

Oryginalne pomysły, ciekawy styl i wyjątkowi bohaterowie. Czego chcieć więcej. Powieść Shannon jest po prostu fenomenalna. Czytelnik nie chce się od niej oderwać, a po zakończeniu lektury, trudno mu się pogodzić z jej końcem. Pocieszający jest fakt, że autorka zapowiedziała siedem części cyklu Czasu Żniw. Prawa do ekranizacji zostały sprzedane jeszcze przed publikacją książki, a to już powinno coś znaczyć. Mam nadzieję, że twórcy filmu nie zepsują tak genialnej fabuły i dokładnie odzwierciedlą 520 stronicowe dzieło Shannon. 

Czas Żniw to naprawdę niezapomniana i wspaniała przygoda, która odkrywa przed czytelnikiem Londyn z przyszłości. Mroczna historia kraju, tajemnicze rasy toczące ze sobą walki, duchy (nie zawsze takie przyjazne jak ten na zdęciu – częściej wredne poltergeisty), jasnowidzowie i ślepcy. Akcja gna z zawrotną szybkością, tajemnice się nawarstwiają a intrygi powalają złożonością. Jedno jest pewne - czytając tą powieść na pewno się nie znudzisz. Po skończeniu Czasu Żniw czułam wielki smutek i pustkę, że to już koniec historii (przynajmniej chwilowy, bo nie miałam jeszcze drugiego tomu). Problemy ukazane w książce skłaniają również czytelnika do refleksji. Odwaga, walka o przetrwanie i pozostanie wiernym własnym ideałom oraz miłość (która jest wątkiem pobocznym), to wszystko co można tu odnaleźć. Czytelnik chce więcej, więcej i więcej. Z niecierpliwością czekam na dalsze przygody Paige i jej przyjaciół. Chciałabym częściej trafiać na takie książki. Życie byłoby ciekawsze i jeszcze bardziej pełne niespodzianek. Tak więc: Shannon do pisania, bo ja tu czekam :D
7

czwartek, 25 lutego 2016

Niedoceniona Trylogia Moorehawke


Niektórzy ludzie są niewolnikami nie tylko ciałem, lecz także duszą.



Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o serii, która według mnie jest strasznie niedoceniana. Z książkami, które opiszę spotkałam się kilka lat temu. Myślałam, że zyskają podobną popularność do takich hitów jak Zmierzch czy Niezgodna. Czekałam, czekałam, czekałam i nic. Cisza. Fanpage książki na fb ma zaledwie 52 polubienia. Ale przechodząc do rzeczy – książki o których Wam opowiem to Trylogia Moorehawke - Celine Kiernan. Autorka osadziła historię w realiach średniowiecza. Ale ale… Nie zniechęcajcie się. To tylko dodaje jej uroku. Trochę dworskich intryg, wydziedziczony książę pragnący władzy, dobry samarytanin, świat na krawędzi wojny, handlarze niewolników, haremy i wiele więcej. 


Główną bohaterką Zatrutego tronu jest piętnastoletnia Wynter, córka Obrońcy Tronu. Dziewczyna wraz z ojcem przez kilka lat przebywali na Północy i po powrocie w rodzinne strony czeka ich przykra niespodzianka. Nie ma już królestwa które znali i kochali. Czy król zwariował? Dobry i litościwy władca powrócił do zwyczajów swojego ojca. Wróciły KLATKI. Co się stało z prawowitym następcą tronu? Dlaczego ma zostać wymazany z kart historii jeszcze za życia? Wynter musi odnaleźć w sobie odwagę, by sprostać wymaganiom ojca i króla. Czy uda jej się odkryć przyczyny zmian jakie zaszły podczas jej nieobecności? Dla dziewczyny jest to szczególnie trudne, ponieważ królewscy synowie byli dla niej jak bracia. A teraz ma zapomnieć o jednym z nich. 
Zamach stanu, próba morderstwa królewskiego syna (tego z nieprawego łoża), tortury, tajemnice i intrygi. To tylko pierwsza część tej wspaniałej historii. 

Drugi tom Królestwo cieni jest jeszcze lepsza niż jej poprzedniczka. Bolesna strata, tajemnicze plemię Merronów, i nikczemna księżniczka planująca zdetronizować ojca. Pradawne rytuały, krwawe sceny i psy niczym bestie z koszmarów oraz okrutni handlarze niewolników.

Każdy człowiek (...) ma swoją wytrzymałość. Kiedy wszystko, co kocha, i wszystko, co nadaje sens jego życiu i sprawia, że jest tym, kim jest, zostaje mu odebrane, zniszczone, znika w płomieniach jak sucha drzazga. Człowiek dochodzi do wniosku, że ma już tylko jeden wybór. Może zdecydować, kiedy i w jaki sposób umrze.

Nie sposób się nudzić. Akcja nie zwalnia tempa. Autorka ubogaca wszystko w opisy przyrody, które nie nudzą, a dodatkowo dodają powieści autentyczności. 

W Zbuntowanym księciu odkrywamy odpowiedzi na wszystkie nurtujące zagadki i tajemnice. Mimo że tempo akcji spada wciąż wiele się dzieje. Dokładniej poznajemy życie obozowe, plany tytułowego księcia i stajemy „twarzą w twarz” z wrogami naszych bohaterów. (Tak na marginesie są wspaniali. Nie ma tu płytkich postaci. Wynter nie płaczę, bo złamał jej się paznokieć czy musi jeść czerstwy chleb. Razi to dobrotliwy lekarz, który potrafi pokazać charakter, a Christopher, to Christopher. Nie sposób go nie kochać.)

No i wpadłam po uszy. Pisząc dla Was ten tekst znów naszła mnie ochota przeczytania całej serii. Znowu… Tak mało czasu, tak dużo książek do przeczytania… 

Wracając jednak do sedna. Książkę polecam głownie dla młodzieży. Nie nadaje się jako lektura dla dzieci. Powinna spodobać się także niektórym dorosłym (podsunęłam mamie i bardzo ja polubiła). 

Kończę cytatem mając nadzieję, że przekonałam Was do sięgnięcia po książki, bo przecież:

Słowa bywają groźniejsze od miecza.

0
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.