sobota, 12 marca 2016

Panika – Lauren Oliver - recenzja


Dziwne, że ludzie mogą się znać przez tyle lat i tak bardzo mylić się co do siebie.

Czy zaryzykujesz i postawisz na szali własne życie, by wygrać przepustkę do "lepszej przyszłości”? Zmierzysz się ze swoimi największymi lękami i przeciwnościami byle pokazać, że jesteś coś wart? Zagrasz?

Panika to gra, w której sprawdzane są twoje największe słabości. Jeśli grasz, musisz liczyć się z tym, że możesz nie wyjść z niej żywy. Całej zabawy pilnują sędziowie. To oni ustalają reguły i wymyślają kolejne konkurencje. Wszyscy wiedzą, że istnieje Panika, ale już przez wiele lat, policja nie była w stanie złapać uczestników i przerwać gry. Jest jedna zasada: ani pary z ust… 

Stawką jest wielka kasa, ale stracić można znacznie więcej…


Człowiek wszędzie zabiera ze sobą swoje demony, tak samo jak zabiera ze sobą swój cień. 

To nie jest typowa książka dla nastolatków. Nie ma tu słodkich romansów, czułych słówek czy łatwego życia. 

Historia przedstawiona w powieści toczy się dwutorowo. Z jednej strony poznajemy zmagania Heather, z drugiej przeżycia Dodge`a. 

Ona postanowiła wziąć udział w rozgrywce trochę przez przypadek. Zdradzona przez chłopaka postanawia udowodnić, że jest lepsza niż on uważał. 

On natomiast, planuje zemstę za wydarzenie sprzed kilku lat i jako jedyny nie daje się złapać w sidła strachu. 


Nikt z nich nie był bezpieczny.
Już nie. I nigdy nie będzie.


Czy przeszłość wpłynie na teraźniejszość? Czy obcy człowiek może się stać kimś bliski, a najbliższa osoba, obca? Czy śmierć zakończy grę? 

Panika spodoba się zarówno nastolatkom jak i dorosłym. Czytając książkę stwierdziłam, że będzie banalna i niczym mnie nie zaskoczy. Historia, którą wymyśliła Lauren Oliver, mimo że nie jest nowatorska, potrafi sprawiać niespodzianki. Przewidywalny jest wątek sędziów – bardzo łatwo idzie rozgryźć, kim są. 

Historia niosąca ze sobą trudy życia z osobą uzależnioną czy też radzenie sobie z kalectwem bliskich. 

Bohaterowie, są postaciami złożonymi. Kierują nimi miłość, zemsta, przyjaźń i wierność sobie i swoim ideałom. Łatwo ich polubić i widzieć siebie jako jedną/jednego z nich. 

Opowieść przedstawiona w książce, lub też sami bohaterowie i ich zachowania, momentami mogą przerazić. Jednak to tylko podnosi wiarygodność historii. 

Panika to druga książka Lauren Oliver, którą udało mi się przeczytać. Pierwszą była 7 razy dziś, która nie zrobiła na mnie wrażenia. Tym razem jednak, książka miała to coś, co sprawiło, że pewnie jeszcze do niej wrócę. Trzymała w napięciu, które stopniowo wzrastało i do końca nie było wiadomo jak skończy się rozgrywka. 

Ode mnie jeszcze jeden minus za to, że nie wiadomo, co stało się z tygrysem ;( 

Na koniec mój ulubiony cytat:

Odwaga polega na tym, żeby iść do przodu, choćby nie wiem co. Może pewnego dnia znów będzie musiała stanąć na krawędzi i skoczyć. I zrobi to. Wiedziała już teraz, że zawsze jest nadzieja, światełko w tunelu – nawet pośród ciemności, strachu, pośród największych głębin. Zawsze jest słońce, po które można sięgnąć, i powietrze, i przestrzeń, i wolność. 
Zawsze jest jakaś droga, którą można pójść, zawsze jest jakieś wyjście. I nie trzeba się bać. 


PS Polecacie Delirium





10 komentarzy :

  1. Trochę jak Igrzyska.. :) Mam na półce, czeka na swoją kolej, wydaje mi się, że warto przeczytać :)
    Skoro spodoba się i dorosłym i młodzieży to jeszcze bardziej mnie do niej ciągnie. :) Mam nadzieję na świetną lekturę!

    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie także trochę czekała na swoją kolej :) Do Igrzysk trochę brakuje, ale to ciekawa propozycja na wieczór lub podróż :d
      I z Tobą również :D

      Usuń
  2. :) już od dawna chce przeczytać tę książkę :) Bardzo podobało mi się delirium polecam. A 7 razy dni tak trochę przeze mnie przepłynęło. Wydaje mi się że nic nadzwyczajnego ;) Ale po Panikę chętnie sięgnę.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo to po Twojej rekomendacji może w końcu się przemogę :D

      Usuń
  3. Słyszę dość mieszane opinie o tej książce. Jednak wydawałoby się przypadkowy wyraz "tygrys" mnie w jakiś sposób oczarował do tego stopnia, że mimo wątpliwości sięgnę po tę książkę.
    Tysiąc Żyć Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest dość specyficzna, ale potrafi zaciekawić :)

      Usuń
  4. To było moje pierwsze spotkanie z tą autorką i uważam je za bardzo udane. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hmmmm...właśnie się zdecydowałam, że przeczytam tą książkę. Dziękuję za zachętę:) A cytat cóż bardziej przypomina mi Celaenę Sardothien...wiadomo o kogo chodzi:):)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.