poniedziałek, 28 marca 2016

Intruz skrywa się w cieniu - Stephenie Meyer - recenzja

Dziś kilka słów o powieści Meyer, teoretycznie przeznaczonej dla dorosłych czytelników. Według mnie, jest ona mimo wszystko niedoceniana. Sama z początku miałam z nią problem. Jak to ugryźć?! 

Książkę dostałam na urodziny, po tym jak uprzednio, jednym tchem przeczytałam Zmierzch (było to jeszcze przed premierą filmu). Byłam wówczas zachwycona cyklem Meyer o wampirach i wilkołakach (czas gimnazjum – specyficzny wiek). Myślałam, że z równym entuzjazmem sięgnę po nową powieść autorki. Jednak wtedy była to dla mnie męczarnia. Ani opis z tyłu nie za ciekawy, okładka też jakoś nieszczególnie przyciągała wzrok, a pierwsze rozdziały ciągnęły mi się jak flaki z olejem. Poddałam się. Mama dzielnie trwała dalej i opowiadała mi co się dzieje, aż… Zaskoczyło. Nie pamiętam już momentu, który skusił mnie do sięgnięcia po książkę, ale nie żałowałam. (Pominęłam pierwsze, niezbyt porywające rozdziały i zaczęłam czytać.)

Stało się coś co mnie zaskoczyło. Książka przebiła się przez mój „wampirzy” szał. 

Na ziemi panuje pokój. Nie ma głodu. Nie ma przemocy. Środowisko przywrócone do równowagi. Wszyscy są uczciwi uprzejmi i życzliwi. Nasz świat nigdy nie był tak idealny… Ale to już nie jest nasz świat. Został opanowany przez przybyszów z kosmosu. Przejęli oni ciała większości ludzi na ziemi. Nieliczni, którzy przetrwali muszą się ukrywać.

W ciele Melanie – jednej z ostatnich istot ludzkich – zostaje umieszczona dusza – Wagabunda. Ma za zadanie przeszukać myśli i wspomnienia dziewczyny, w celu odkrycia siedziby rebeliantów. Melanie jednak stawia opór. Czy obca istota żyjąca w ludzkim ciele może przejąć jej zwyczaje, uczucie miłości i sama to poczuć. Czy zdradzi swój gatunek żeby pomóc nieznanemu mężczyźnie i dziecku, które nawiedziło ją z snach. Czy potrafi oddzielić swoje uczucia od uczuć Melanie? Co skłoni dziewczyny do zawarcia sojuszu i czy przetrwa on kiedy będą musiały walczyć o życie w brutalnym ludzkim świecie?

Szczerze przyznam, że książka ogromnie mnie zaciekawiła. Co się stanie z Mel? Jak zareaguje Jared? Jeb to geniusz czy jednak stuknięty staruszek? (Cały czas mnie to zastanawia :D ) 

Meyer w ciekawy i szczegółowy sposób opisała życie w jaskiniach. Przedstawiła codzienne sytuacje i niebezpieczne wypady po zapasy. Pokazała ból i cierpienie, smutek i żal po stracie bliskich. Pokazała, że wszystko co nas spotyka w życiu, w jakiś sposób nas wzmacnia. 

Ciekawie wykreowała bohaterów. Są to postaci przemyślane o wiele bardziej niż w serii Zmierzch. Mel jest charakterna i dąży do celu, Wanda jest dobra i życzliwa. Ciekawą postacią jest zapewne Jared. Mel go idealizuje, Wanda pozostaje bardziej krytyczna i zdystansowana. Brutalny Kyle, tajemniczy Doktor, wredna Maggie, asertywny Walter i dobry Ian czy słodki – mały – duży Jamie. Polubiłam te postacie. W ostatecznym rozrachunku zawiódł mnie Kyle, ale, jak wiadomo, nie może być idealnie…

Ogólnie uważam, że Intruz wypada zdecydowanie na plus. Ciekawa historia, zaskakujące zwroty akcji. Świat Meyer przeraża, fascynuje i niepokoi. Ja podziękuję za takie życie. Nie chciałabym być obecna tylko w czyjejś głowie (jeśli nie zniknęłabym całkiem. Chociaż w sumie, to mało prawdopodobne. Jestem za wielką gadułą :D Chyba…) Świetnie rozwinięta pozaziemska cywilizacja kontra ludzie ukrywający się w opuszczonych miejscach…. Nie brzmi kolorowo. Intruz wprowadza czytelnika w zupełnie nowy, choć znany mu świat. Sprawia, że od lektury trudno się oderwać. Nie jest to płytka opowieść – to książka, w której ważne są: przyjaźń, nadzieja, wola walki, poświęcenie, odwaga czy miłość. Dostarcza wielu czasem skrajnych emocji. Z wielką przyjemnością do niej wracam i przeżywam wszystko od nowa (od pierwszych rozdziałów – najczęściej :D ). Dodatkowo ciekawe zakończenie. Mam nadzieję, że definitywne. Uważam, że historia została opowiedziana w sposób kompletny i wymyślanie na siłę, tylko zepsułoby klimat książki. Stephenie, proszę Cię, jeśli kontynuacja nie będzie chociaż w równym stopniu tak dobra jak Intruz, nie ruszaj tej historii!

Teraz jeszcze kilka słów o ekranizacji. Nie wiem jak Wy, ale ja chyba nigdy nie zapomnę filmowcom zepsucia i upłycenia historii. Sceny w jaskini z Kylem, gdy waliła się podłoga, czy pożegnania z Ianem. Grrr… Mimo że podobają mi się filmowi Mel, Jeb, Jared czy Jamie i uważam, że aktorzy stanęli na wysokości zadania, brakuje mi wieeele. Ian i Kyle jakoś nie pasują mi do książkowych postaci:( Dodatkowo zdecydowany minus za nowe "ciało" dla Wandy… A jakie jest Wasze zdanie? Czy podobnie jak ja, uważacie, że Intruz jest niemalże o niebo lepszy od serii Zmierzch?

12 komentarzy :

  1. co moge rzecz? uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię "Intruza" i ubolewam nad tym, że wiele osób nie czyta go właśnie przez złą sławę "Zmierzchu" (której w sumie też nie rozumiem). To naprawdę świetna książka, którą troszkę zepsuł film.
    Liczę na to, że Stephenie weźmie się w garść i napisze obiecane następne części.
    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, smutne jest to, że wiele osób odrzuca książkę ze względu na autora. Dla mnie "Intruz" jest o niebo lepszy niż "Zmierzch". Film może nie wyszedł im zbyt ciekawie, ale Max jest dla mnie pocieszeniem :D

      Usuń
  3. Pamiętam, że w gimnazjum byłam nią zachwycona. Tera mam do niej głównie sentyment. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zabawne, ponieważ czuję dokładnie to, co ty opisałaś na początku posta- kompletną niechęć. Kupiłam książkę jakiś czas temu z polecenia przyjaciółki i nie wiem co się dzieję, ale zatrzymałam się na 250 stronie i w ogóle nie mam ochoty jej czytać. Odłożyłam na półkę i pochłaniam inne pozycję. Mam nadzieję, że przyjdzie mi ochota z powrotem, bo wszyscy Intruza zachwalają, a ja nie mogę się przełamać :/
    mój blog <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do przebrnięcia :D później się rozkręca :D

      Usuń
  5. Dużo lepsza pozycja od Zmierzchu tej autorki :) Zarówno film, jak i książkę uwielbiam.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka leży u mnie na półce i nawet nie wiem, skąd się wzięła. Na początku odstraszała mnie nazwiskiem autorki (co tu dużo mówić, Zmierzchu nienawidzę), ale wreszcie się zebrałam, przeczytałam i byłam zachwycona :D
    Wniosek - nie należy oceniać autora po jego poprzednich dziełach :D
    Pozdrawiam! :*
    Biblioteczka Blanki

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.