środa, 16 listopada 2016

Szeptucha - Katarzyna Berenika Miszczuk




 Co by było gdyby...
A wszystko przez to, że Mieszko I zdecydował się nie przyjąć chrztu…
Gosława Brzózka, zwana Gosią, po ukończeniu medyny wybiera się do świętokrzyskiej wsi Bieliny na obowiązkową praktykę u szeptuchy, wiejskiej znachorki. Problem polega na tym, że Gosia – kobieta nowoczesna, przyzwyczajona do życia w wielkim mieście – nie cierpi wsi, przyrody i panicznie boi się kleszczy. W dodatku nie wierzy w te wszystkie słowiańskie zabobony. Bogowie nie istnieją, koniec, kropka! Pobyt w Bielinach wywróci jednak do góry nogami jej dotychczasowe życie. Na Gosię czeka bowiem miłość. Czy jednak Mieszko, najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego do tej pory widziała, naprawdę jest tym, za kogo go uważa? I co się stanie, gdy słowiańscy bogowie postanowią sprawić, by w nich uwierzyła?

Jak myślicie? Będę mogła zgodzić się z opisem okładkowym? Nie zdradzę Wam tego od razu. 

Czytając książkę miałam wrażenie, że na miejscu Gosi mogłaby być moja mama. Zapytacie dlaczego. Cóż, nie jest lekarką, ale charakterologicznie – czytam i nie wierzę... Wysłać moją mamę do lasu graniczy z niemałym cudem. A bo kleszcze, a bo pająki, robactwo, kleszcze, pajęczyny, czyhające korzenie, kleszcze. (Tak wiem, kleszczy użyłam trzy razy, ale to dla podkreślenia wielkości fobii.) Gosia ma zupełnie tak samo. Nie cierpi przyrody, a trafiła w sam środek pięknych gór i lasów. Tak więc Gosia, zaopatrzona w superkombinezon przeciwkleszczowy (moja mama również wdziewa liczne warstwy przed wypadem do lasu) rusza na podbój Bielin. Co jeszcze je łączy? Często palną jakieś głupstwo i nie potrafią się z niego wyplątać, a wszelkie próby kończą się na jeszcze większym skomplikowaniu sytuacji. 
- Pasujesz do swojego konia - palnęłam rozpaczliwie, byle tylko zmienić temat.

Od razu pożałowałam swoich słów. A jednak istnieją granice poniżenia, których jeszcze nie przekroczyłam.

- Słucham? - zdziwił się.
- Chodzi mi o to, że obaj jesteście potężni - brnęłam dalej.
- Dobrze, przyjmę to jako komplement.
Muszę przyznać, że Gosia jest bardzo ciekawą postacią. Wielowymiarową. To nie tylko ozdobne pudełko i pusty środek. Dziewczyna naprawdę ma charakter i potrafi postawić na swoim. Dwoi się i troi by wydostać się ze skomplikowanej sytuacji, w którą została wplątana. Na pewno nie mogę jej odmówić pomysłowości. 

Dziewczynę w Bielinach czekało bolesne zderzenie z rzeczywistością i, jak na razie, radzi sobie całkiem nieźle. 
Uroczo - proszę państwa, oto Gosława Brzózka - odrobinę przeterminowana i czerstwa, ale za to ma wizje w bonusie...
Mieszko, „chłopak”, w którym po uszy zakochuje się nasza główna bohaterka, jest przystojny i tajemniczy. (Nawet nie wiecie, jak mnie korciło, żeby napisać: „czyli to, co tygryski lubią najbardziej”. Wybaczcie – musiałam. Serio, nie wiem skąd mi się to wzięło... Pewnie zastanawiacie się czemu „chłopak” jest napisany w cudzysłowie. Taki mały sekret, kto przeczyta, ten rozgryzie o co mi chodziło i dlaczego to słowo nie do końca tu pasuje.) Troszczy się o Gosie i pokazuje, że naprawdę mu zależy. No cóż, fajny facet. (Z jednym małym minusem, ale tego się nie przeskoczy.)

Co mnie denerwowało w ich relacji? Ciągłe ochy i achy Gosi w jego kierunku. Dobra, facet teoretycznie jak marzenie, ale bez przesady. Kiedy kilka razy Mieszko niósł ją na rękach,  ta wiecznie narzekała (w myślach), że jego mięśnie jej się wbijają i to wcale nie jest takie fajne… Dobra, można raz, ale żeby za każdym razem o tym wspominać… Co za dużo to nie zdrowo. 
Dramatyzm całej sytuacji szybko znikł, gdy zauważyłam, że podwinęła mi się sukienka, odsłaniając majtki z Hello Kitty.
W książce znajdziecie więcej ciekawych postaci. Jest Baba Jaga, Sława, Radek, Mszczuj i jeszcze kilkoro innych pomniejszych bohaterów. Wszyscy tak naprawdę są inaczej wykreowani, różnorodni. To dodaje im wiarygodności. 

Jeśli chodzi o wydarzenia opisane w książce. Muszę Wam powiedzieć, ze nie powinniście się nudzić. Akcja jest wartka i dużo się dzieje. Legendy stają się rzeczywistością i trzeba się z tym zmierzyć. Dodatkowo przy książce można się sporo pośmiać. Niejednokrotnie mama patrzyła na mniej jak na jakiegoś odmieńca, który chichra się jak głupi do sera :D 

Mimo mojej awersji do romansów, ten wyjątkowo przypadł mi do gustu. Katarzyna Berenika Miszczuk nie wpychała romantycznych sytuacji na siłę. Owszem, Gosia zachwycała się Mieszkiem, jednak nie było to szczególnie przesadzone. Nie martwicie się, ten wątek się nie pcha się jakoś nachalnie na pierwszy plan.
Jeśli chodzi zaś o sam styl autorki. Mnie bardzo przypadł do gustu. Lekki, przyjemny. Czas z książką minął mi bardzo szybko. Moją ciekawość dodatkowo spotęgowało bardzo ciekawe zakończenie. Ach, czekam na kolejny tom!
- Widzę, że coś ci leży na wątrobie.
Chyba tłusta kolacja, którą mi przygotowałaś - miałam ochotę zripostować, ale się powstrzymałam.
Szeptucha to pierwsza książka Katarzyny Bereniki Miszczuk z jaką miałam do czynienia. Powiem Wam szczerze, że się nie zawiodłam. Autorka sprostała niełatwemu zadaniu jakie sobie postawiła i stworzyła rzeczywistość, w której Polska wciąż jest królestwem i ma wielkie wpływy na arenie międzynarodowej (nie to co teraz niestety). Katarzyna Berenika Miszczuk świetnie wplotła w swoją książkę polską demonologię. Słowiańskie bóstwa, pradawne obrzędy, romans, a przede wszystkim – solidna dawka humoru! Zdecydowanie się z tym zgadzam.

Premiera 2 tomu - "Noc Kupały" już 23 listopada!

10 komentarzy :

  1. Uwielbiam książki tej autorki, jednak tej jeszcze nie miałam okazji czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie ją czytam i również jest to moja pierwsza książka tej autorki:) Na chwilę obecną bardzo mi się podoba, a zwłaszcza postać głównej bohaterki; można się pośmiać z jej fobii

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam wiele opinii o tej książce ale nie mogę się jakoś za nią jakoś zabrać.
    http://take-a-pencil-and-draw-world-of-races.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bieliny są idealne na miejsce akcji książki takiej jak ta, zresztą jak całe Góry Świętokrzyskie :) od dawna mam ochotę na tę książkę, a Twoja recenzja jeszcze mnie w tym utwierdziła, ale skuszę się na nią dopiero po Nowym Roku, bo mój stos książek czekających na przeczytanie powiększa się w nieskończoność...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogólnie, przed recenzją miałam dobre zdanie o tej książce, bo przeczytałam kilka pozytywnych recenzji. Uważałam "spoko pozycja, może kiedyś przeczytam, ale nie mam na nią parcia". Cytat z majtkami Hello Kity jednak sprawia, że mam mocne zawahanie. Takie przypadkowe obsuwanie się kiecki kojarzy mi się z robieniem na siłę dwuzmacznych, kompromitująch sytuacji. Jak będę miała okazję przeczytać to fajnie, ale sama raczej nie sięgnę. Mimo, że ostatnio czytam więcej polskich tworów to ci popularni pisarze rodzimi jakoś mnie nie przekonują...
    Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za tego typu książkami, jednak Twoja recenzja mnie zaciekawiła, może kiedyś przy okazji się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawno nie czytałam takiej fajnej recenzji - lekkiej, nie pozbawionej humoru, dygresyjnej i zachcającej do sięgnięcia do książki. A anegdota o propos kleszczy i fobii - genialna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tej książki jeszcze nie czytałam. Nie miałam okazji. Ale jestem wielkim fanem serii Ja diablica, wiec sądzę, że w końcu się skuszę i po Szeptuchę.
    zapraszam do mnie na nową recenzję, ale I NA PIERWSZĄ RECENZJĘ NA FUZJI! :)
    http://fuzja-recenzentow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. O, może ta pani da radę mnie przekonać do polskich autorów, imion itp? Trzymam kciuki :D
    Co do samej książki, jeszcze nie przeczytam. Okej, praktycznie napewno cała seria zostanie wydana bo nie trzeba się męczyć tłumaczeniami, a i autorka raczej sławna, ale moje złamane serduszko nie wytrzymałoby jeszcze jednej niedokończonej serii :(
    Pozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
  10. dopisuję do listy, chociaż jestem zupełnym przeciwieństwem Twojej mamy i Gosi :D pozdrawiam :)
    wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.