poniedziałek, 24 października 2016

Montecristo – Martin Suter


Czasami trzeba kogoś zdradzić, żeby go ochronić.


Kilka słów o fabule (opis wydawniczy)

Aktualny, trzymający w napięciu thriller ze świata bankowców, maklerów giełdowych, dziennikarzy i polityków – oto tajemniczy scenariusz brzemiennego w skutki skandalu finansowego.

Jonas Brand, wideoreporter programu lifestylowego, jedzie pociągiem z Zurychu do Bazylei. Ktoś zwalnia hamulec bezpieczeństwa. Człowiek na torach! Dlaczego Paolo Contini, młody, mający szczęśliwą rodzinę, bystry makler, popełnił samobójstwo?

Niespełna trzy miesiące później w ręce Jonasa trafiają dwa banknoty stufrankowe z identycznym numerem seryjnym – oba prawdziwe. Czy to może mieć związek z samobójstwem Continiego? Jonas postanawia zostać dziennikarzem śledczym, nie spodziewając się, jak zdumiewające fakty odkryje i dokąd zaprowadzą go własne poszukiwania.

Po raz pierwszy chyba mam taki problem z napisaniem recenzji bez spoilerów. Naprawdę bardzo ale to bardzo się postaram ich uniknąć, ale chcę Wam tyle powiedzieć, że nie obiecuję, że uda się to w 100%. No ale od początku. 

Kiedy sięgałam po Montecristo nie wiedziałam za bardzo czego się spodziewać. Autora nie znałam. Opis na okładce zapowiadał się świetnie, dodatkowo książka zdobyła bardzo wysokie pozycje na listach bestsellerów. Nie chciałam stawiać jej zbyt wysokich wymagań, żeby nie było wielkiego rozczarowania. Teraz, kiedy już ją przeczytałam, mam w głowie mętlik. Dlaczego? Cóż Montecristo jest książką, która zostawia czytelnika z wieloma pytaniami. Człowiek nagle zaczyna zastanawiać się nad rzeczami, które wcześniej go nie obchodziły, albo wręcz kompletnie nie interesowały, a nagle zaczynają być ogromnie intrygujące. 
Całe życie to za mało, żeby poznać samego siebie.
Głównym bohaterem powieści jest Jonas Brand. Reporter, który utknął w miejscu, które miało być tak naprawdę tylko przystankiem w jego życiu. Niespełniony reżyser, zmaga się ze swoją nudną pracą i wciąż liczy, że uda mu się osiągnąć coś więcej niż robienie reportaży jako wolny strzelec dla Highlife’u. Jego życie nabiera tempa, kiedy przypadkiem odnajduje dwa banknoty o tym samym numerze seryjnym. Wiecie co mówią – ciekawość to pierwszy stopień do piekła… Chyba coś w tym rzeczywiście jest. Życie Jonasa zostaje poważnie zagrożone, a kropla, która drąży skałę może przeważyć na jednaj z szali życia lub śmierci. Co zrobi Jonas, kiedy jego marzenie nagle zacznie się spełniać? Wybierze dotarcie do prawdy, czy życie o którym zawsze marzył?
Nagle przestał widzieć część, która rosła, i widział tylko tę część, która malała. Jak czas, pomyślał, który mi pozostaje do przeżycia. 
Jeśli chodzi o pozostałych bohaterów, to mnie w szczególności spodobała się postać Maxa Gantmanna. Zaimponowało mi jego samozaparcie i dążenie do odkrycia prawdy, nawet w obliczu niebezpieczeństwa. Wszystko by odkryć i ujawnić ogromny spisek i powiązania na szczytach władzy. (W końcu też przez długi czas nosiłam się z zamiarem zostania dziennikarzem śledczym.)

Akcja nabiera tempa mniej więcej po 30 stronach, kiedy właśnie Jonas zauważa podwójny numer seryjny. Od tego momentu, zaczynają się dziać dziwne i niepokojące wydarzenia, które dotyczą głównego bohatera. Autor świetnie pokazał również zachowania ludzi, będących świadkami tragedii. Różnorodność bohaterów jest wielkim plusem książki. Nikt tu nie jest wybielany. Pokazane są różne oblicza człowieka. 
Moim zdaniem to bezczelność zabić się w ten sposób. Są inne metody. Takie, które nie muszą spaprać weekendu kilku setkom ludzi niecierpiących na depresję.
Książka została świetnie wydana. Magnetyczna okładka przyciągająca wzrok, a do tego książka jest szyta! Nie rozwala się ani nie rozjeżdża. Duża czcionka to kolejny atut, ponieważ nie męczą się oczy. Dodatkowo tył okładki ma bardzo ciekawą strukturę(taką do miziania haha:D). Wielki plus dla wydawcy.

Co mi naprawdę zaimponowało w powieści Martina Sutera? Złożoność historii. Chylę czoła przed autorem, że potrafił stworzyć tak niepokojącą wizję. Przypadkowe śmierci? Chyba już nigdy w to nie uwierzę! Podobało mi się pokazanie powiązań na szczytach władzy. Znacie pewnie stwierdzenie - rączka, rączkę myje? Cóż tutaj sprawdza się ona znakomicie. Władza i brak skrupułów czy jakichkolwiek zahamowań jakie mają najwyżsi urzędnicy potrafią przerazić. Ale, co znaczy jedno ludzie życie, w imię wyższego dobra, prawda? Martin Suter ukazał wielki cynizm i ironiczne poczucie humoru, do dodatkowo podkreśliło klimat powieści. Napięcie rosło z każdą stroną, a zakończenie wprawiło w osłupienie. Książkę mogę polecić wszystkim, nie tylko koneserom gatunku. Jeśli wcześniej nie miałeś styczności z thrillerem/kryminałem, śmiało możesz zacząć od tej pozycji, ponieważ Cię nie zawiedzie. Nie martw się, że nie masz pojęcia o świecie maklerów, giełdzie, bankach itp. Książka pochłonie Cię niemal od samego początku i nie wypuści ze swych szponów do samego końca. Tajemnice, intrygi, zdrada, spisek na szczycie władzy i sekretne stowarzyszenie. Walka o życie w cieniu kryzysu mogącego doprowadzić państwo do upadku. Jak dla mnie Martin Suter wykonał kawał świetnej roboty. Dodatkowo zostawił mnie z wieloma pytaniami, na które pewnie nikt mi nie odpowie… No cóż, takie życie czytelnika, który za bardzo wkręca się w powieść. Polecam, polecam, polecam!

Na koniec jeszcze taka prawda życiowa od Jonasa Branda:
Wspólne gotowanie zakłada większą zażyłość iż spanie ze sobą.

Dom Wydawniczy Rebis- dziękuję za świetną książkę!


PS przez mamę, która przygotowuje występ na 11 listopada, tytuł książki zamiast z hrabią Monte Christo (tak jak powinien się kojarzyć), kojarzył mi się z Monte Cassino… Tak, brawo ja…



22 komentarze :

  1. Muszę przyznać, ze mnie zaciekawiłaś :) Już dawno nie czytałam nic w podobnym klimacie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że książka Cię nie zawiedzie :D

      Usuń
  2. Szczerze mówiąc, średnio lubię kryminały- ale recenzja bardzo zachęca do sięgnięcia po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawie napisana recenzja. Udany wpis. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przypadł Ci do gustu :D Zapraszam ponownie :D

      Usuń
  4. Ta książka rzeczywiście jest tak świetna, że zabrakło miejsca na wskazanie zgrzytów? :) Trochę nie chce mi się w to wierzyć:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślę o zgrzytach i jakoś nic za bardzo nie przychodzi mi do głowy. Tak jak napisała Kasia (w komentarzu poniżej), książka jest krótka i trudno cokolwiek wskazać, ponieważ autor naprawdę ją dopracował :D

      Usuń
  5. O! Mnie też bardzo się ona podobała :) Jeżeli chodzi o wady tej książki, to ciężko jakies wymienić, bo jest krótka (troche ponad 300 stron), a dzieje się sporo. Jak zauważyłaś - jest szyta= cudo <3
    I te prążki z tyłu, które wydają takie fajne dźwięki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... W pociągu się tym bawiłam :D Świetna sprawa :D

      Usuń
  6. Może i jestem troszkę powierzchowna, ale samo to, że książka jest szyta, przemawia na jej korzyść :D a co do fabuły, to takie tematy raczej mnie nie pociągają, ale po Twojej recenzji jestem mocno zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, tym bardziej, że ma nieco ponad 300 stron, czyli jest dość malutka :D Faktycznie, na pierwszy rzut oka klimat banków, giełdy itp. może odstraszyć, historia jest jednak naprawdę bardzo dobrze dopracowana i ciekawa ;d polecam

      Usuń
  7. Z tego typu książkami jest tylko jeden problem - nie należy zaczynać ich czytać, gdy nie ma się zbyt dużo czasu - bo potem wszystko leży odłogiem, bo przecież MUSZĘ się dowiedzieć co dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Później się ledwo żyje, bo przecież "jeszcze tylko jeden rozdział" :D

      Usuń
  8. Własnie potrzebuję takiej literatury. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam thrillery więc na pewno sięgnę po tę pozycję tylko nie wiem kiedy :) Moja lista must read ciągle się wydłuża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skądś to znam :D Mam nadzieję, że Ci się spodoba :D

      Usuń
  10. To nie jest książka dla mnie, nie za bardzo lubię taką tematykę.
    Jednak recenzja jest świetna. I w sumie... może, gdybym nie miała czegoś innego pod reką, to sięgnęłabym po tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że recenzja Ci się podobała :D Myślę, że książka również by Cię do siebie przekonała:D

      Usuń
  11. Czuję się zaintrygowana tą pozycją i też czasem mam problem by zrecenzować książkę bez zdradzania elementów fabuły :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po recenzji Kasi zainteresowałam się tą książką i wiem, że musi kiedyś wpaść w moje łapki!

    Klimaty, które lubię, chociaż rzadko po nie sięgam, złożoność akcji (kocham, kocham, kocham!), ciekawy główny bohater. No i dużym plusem jest dobre wydanie (twarda oprawa, szycie) - nie lubię książek wydanych byle jak, byle by tylko były :/

    Pozdrawiam Cię cieplutko,
    Ola aka Zaczytana Iadala

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.